...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
Blog > Komentarze do wpisu

1: W alejce z drzwiami spotyka nas P. Spotyka to dobre określenie, bo jestem przekonana, że wyglądało to tak: P. nas widzi i podchodzi, chociaż nie jest mu po drodze; podchodzi, bo to do niego podobne; bo taki jest. Ma na sobie czerwoną kurtkę, wygląda chłopięco. Ja właśnie urwałam się z praktyk, chociaż to do mnie niepodobne. Jest sobotnie popołudnie. Dziwne wrażenie - widzieć go w miejscu innym niż praca - ale przecież - wraca to do mnie po raz któryś - to miasto jest małe, wystarczy w nim być. P. kupuje rzeczy do swojej nowej praktyki na przedmieściach, ja rzeczy do nowego-starego mieszkania, już dłużej nie da się tego odwlekać; robię to bez poczucia weny. Rozchodzimy się na końcu alejki. Ponieważ nie znajduję tego, czego szukam, decyduję, że łazienka będzie czarna ze złotym i drewnem. Baroquish, myślę, pokój kąpielowy. Wrażenie mam też takie, że to pod wpływem spotkania P. 

niedziela, 12 marca 2017, intymaty

Polecane wpisy