...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
Blog > Komentarze do wpisu

1: Idziemy z Agą na wykład. Ile on ma już lat, pyta Aga, sto? Ja go pamiętam ze studiów, a to było bardzo dawno temu. Aga jest zniesmaczona marketingowym charakterem wypowiedzi, ja siedzę raczej rozbawiona. To jest marketing w mocno przerysowanym amerykańskim stylu. Po wykładzie kupuję książki. Rozmawiamy i w końcu autor oddaje mi je za półdarmo. Spotykamy się niecały miesiąc później, w zawodowych okolicznościach. Widziałbym panią jako szefową tej fundacji, mówi autor. Takie zrobiła pani na mnie wrażenie. Ale ja myślę, że to jest interesowane i nie chcę szefować niczemu, co nie będzie moje. Wolałabym też, żeby nie słyszeli tego wszyscy wokół. Ab dzwoni później do mnie z propozycją spotkania na spokojnie, na jakichś lodach. Zbywam go wakacjami.

2: Muszę powiedzieć pani komplement – ih milknie, jakby czekał na pozwolenie. Proszę, mówię niepewnie. Wtedy na konferencji zrobiła Pani na mnie niesamowite wrażenie. Oooł, myślę jeszcze, kiedy kontynuuje swoją wypowiedź. To bardzo miłe, kiedy pan tak mówi. Chwilę później mówimy sobie po mieniu. Ih bezceremonialnie poprawia mi ramiączko braletki. I kilka innych gumek też poprawia, i wydaje mi się to najzupełniej naturalne. Teraz się dużo o tym mówi, stwierdza ih, że stres decyduje o jakości męskiego nasienia. To faktycznie fascynujące, ironizuję w myślach. Ih jest pewny siebie i autorytatywny, w żadnym wypadku nie da się z nim dyskutować. Kiedy mówi: i tak kilkadziesiąt razy dziennie, patrzę na niego z niedowierzaniem, ale jego wzrok mówi, żebym nawet nie ważyła się prychnąć śmiechem, chociaż to właśnie bym zrobiła, gdyby obok mnie stał P. Ale gdyby obok był P., nie zrobiłabym tego wszystkiego, co zrobiłam, bez poczucia zawstydzenia.

3: Jeszcze później ih mówi, że to jest przyszłościowe. Myślę trochę o tym.  

wtorek, 01 sierpnia 2017, intymaty

Polecane wpisy