...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
sobota, 06 lutego 2010

1: Ula przywozi karnawałowe róże z wisienkami. Dżej zjada wisienkę na początku, ja na koniec. Przypalam rybę.

2: Zamknę okno, mówi Sz., bo się poprzeziębiacie. Uśmiecham się. Ona przechodzi obok i głaszcze mnie po ramieniu. Dziwny wyraz poufałości.

3: Ed udostępnia mi własne wydanie listów Żmichowskiej. Życzę sobie takie mieć.

4: Dżej przynosi mi macchiato. Nie bardzo lubię.

5: One.

14:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 lutego 2010

1: Ula pyta, czy mogę ją przygarnąć. Ja już przygarniam Dżej. Trudno jest poprosić o pomoc, trudniej jej odmówić. Ostatecznie dbam o to, żeby świat nie był zbyt przykrym miejscem.

2: Dobrze. Dobrze.

13:45, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 lutego 2010

1: Jest bardzo otwarty, miły i grzeczny. I delikatny.

2: Nie jest źle.

3: A może lepiej niż sądziłam.

12:35, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 lutego 2010

1: Marcin. Mam z nim pracować przez najbliższy miesiąc. Wchodzi. I już wiem, że to nie to. Endżi wróżyła mi, że będzie młody i przystojny. A ja sobie życzyłam, żeby był młody i brzydki. Mam silniejsze projekty mentalne.

2: O jeeej...

12:24, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 stycznia 2010

1: Zakładam ulubione jeansy. Leżą inaczej niż ostatnio.  

2: Przyglądam się zdjęciu tego piłkarza z zainteresowaniem. Nosi białą koszulę w sposób, w jaki lubię, żeby mężczyzna ją nosił. Nigdy wcześniej go nie widziałam, do tej pory nie wiem, jak się nazywa.  

3: Później oglądam torebki. I naprawdę nie potrafię wybrać między gobelinowym wrozrem kwiatowym, żakardem w odcienie brązu, kreszowaną taftą i lnianą tkaniną o grubym splocie.

15:04, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2010

1: The White Stripes, Seven Nation Army.

2: Przy okazji Szekspira: H. według Jana Klaty. Podyskutujmy.

20:55, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010

1: Dobrze mi się z A. pracowało. Jest niesamowicie dynamiczna i otwarta. Z powołaniem.

2: Niepokój poznania, niepokój niewiedzy i oczekiwania. Brak komfortu wyboru. Moment, kiedy los decyduje i stawia na drodze człowieka, który okaże się mniej lub bardziej przypadkowy. Mam się uśmiechnąć na dzień dobry i zachowywać asertywnie.  

3: Czyli bezczelnie.

4: Ona wszystko załatwia przez sms - mówi Dżej. - Gdyby mogła nawet za mąż by wyszła smsem. Sakramentalne tak, wyślij.  

18:10, intymaty
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 25 stycznia 2010

1: Słońce nad miastem jest pomarańczowe. Świetliście i złowieszczo. Endżi mdleje w sklepie.  

21:58, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 stycznia 2010

1: Endżi gra z B. i źle jej to wychodzi. Nie przyznwaj się - mówię. - On nie musi wiedzieć, że go sprawdzasz. On chyba już wie. Nie wie. Dopóki się nie przyznasz, może się tylko domyślać.

2: To jest cyrk - mówię do A. - Musisz zapłacić za to, żeby było normalnie. I jeszcze nie przyznawać się do tego, że płacisz.

11:13, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2010

1: Nie masz ochoty się spotkać, na godzinkę albo dwie? To dla mnie bardzo nieoczekiwane. Zgadzam się. R. się stara. Ja nie. Nie mówiłam, że łatwo się ze mną rozmawia. Jesteś bardzo kobieca. A co to znaczy? Masz ten defekt, że jest w tobie wiecej kobiety niż w kilku innych kobietach razem więtych.

2: Myślę, że na tym koniec.

14:23, intymaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42