...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
piątek, 17 listopada 2017

1: P., dziękuję - czasem potrzebuję, żeby mnie przywołać do pionu. :) 

2: Wiem :) każdy czasem tego potrzebuje! Do zobaczenia w poniedziałek. Miłego wieczoru :)

3: Nie jestem pewna, czy bardziej lubię, kiedy taki jest, czy bardziej tego potrzebuję. 

00:26, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 listopada 2017

1: I’m brillant, I’m gifted, and I’m sick. Tak sobie myślę, bo mam rozbuchane ego humanistki, które najwyraźniej znudziło Sz., bo po półtora roku już zupełnie przestał czegoś ode mnie chcieć; teraz chce czegoś od wuefistki. To ty teraz jesteś kochankiem, mówię mu. Ale nie jest mi przykro z powodu męża, odpowiada.       

02:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 września 2017

1: Nie możesz zdecydować, co chcesz, bo się boisz. Boisz się, że to co wybierzesz, nie będzie ci się później podobało, mówi Sz. Ale ja to wiem, wiem wszystko, o czym mi mówisz. Dawno nie rozmawialiśmy. To pewnie przez to twoje zakochanie, mówię. 

2: Właściwie to nie wiem, co bym chciała. Chyba robione na szydełku serwetki. 

01:02, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 sierpnia 2017

1: To jest pięknie literacko napisane, komentuje Jsz. 

2: ... w sensie siły dotyku wyjaśniam. I lubisz tak, pyta ih. Mam wrażenie, że to brzmi dwuznacznie. Tak, wolę tak, odpowiadam. Później myślę o tym, że aż on był potrzeby, żeby mi uzmysłowić rzeczy oczywiste z pewnego punktu widzenia. 

3: Śni mi się lekcja fizyki. 

4: Kilka dni później śni mi się P., chociaż w tej chwili wolałabym, żeby śnił mi się ih.

5: W pewnym momencie P. mówi: Ale wtedy byśmy się nie poznali. Prawie mówię mu, że wtedy przyszłoby mi do głowy, żeby go uwieść.  

23:45, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 sierpnia 2017

1: Idziemy z Agą na wykład. Ile on ma już lat, pyta Aga, sto? Ja go pamiętam ze studiów, a to było bardzo dawno temu. Aga jest zniesmaczona marketingowym charakterem wypowiedzi, ja siedzę raczej rozbawiona. To jest marketing w mocno przerysowanym amerykańskim stylu. Po wykładzie kupuję książki. Rozmawiamy i w końcu autor oddaje mi je za półdarmo. Spotykamy się niecały miesiąc później, w zawodowych okolicznościach. Widziałbym panią jako szefową tej fundacji, mówi autor. Takie zrobiła pani na mnie wrażenie. Ale ja myślę, że to jest interesowane i nie chcę szefować niczemu, co nie będzie moje. Wolałabym też, żeby nie słyszeli tego wszyscy wokół. Ab dzwoni później do mnie z propozycją spotkania na spokojnie, na jakichś lodach. Zbywam go wakacjami.

2: Muszę powiedzieć pani komplement – ih milknie, jakby czekał na pozwolenie. Proszę, mówię niepewnie. Wtedy na konferencji zrobiła Pani na mnie niesamowite wrażenie. Oooł, myślę jeszcze, kiedy kontynuuje swoją wypowiedź. To bardzo miłe, kiedy pan tak mówi. Chwilę później mówimy sobie po mieniu. Ih bezceremonialnie poprawia mi ramiączko braletki. I kilka innych gumek też poprawia, i wydaje mi się to najzupełniej naturalne. Teraz się dużo o tym mówi, stwierdza ih, że stres decyduje o jakości męskiego nasienia. To faktycznie fascynujące, ironizuję w myślach. Ih jest pewny siebie i autorytatywny, w żadnym wypadku nie da się z nim dyskutować. Kiedy mówi: i tak kilkadziesiąt razy dziennie, patrzę na niego z niedowierzaniem, ale jego wzrok mówi, żebym nawet nie ważyła się prychnąć śmiechem, chociaż to właśnie bym zrobiła, gdyby obok mnie stał P. Ale gdyby obok był P., nie zrobiłabym tego wszystkiego, co zrobiłam, bez poczucia zawstydzenia.

3: Jeszcze później ih mówi, że to jest przyszłościowe. Myślę trochę o tym.  

21:43, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 kwietnia 2017

1: Kiedy kładę głowę na swoich wyprostowanych nogach, pojawiają się w niej momenty, w których P siada obok i przekłada moje nogi przez swoje kolana. Kiedy z premedytacją moje kolana rozchyla, kiedy między moimi kolanami siada. Myślę wtedy o Jakubie. Myślę też o P w białej koszulce i morelowych spodniach. Nie widziałam go już od miesiąca (jak z Jasnorzewskiej) i to wszystko wydaje mi się bez znaczenia. Dystans stworzył się sam. I przestrzeń wewnętrzna. Jesteś przemęczona. Wiem, że jestem. Coraz bardziej. Chciałabym mieć jeszcze czas, żeby czytać współczesną poezję. Takich wrażeń mi brakuje.    

00:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 marca 2017

1: Urządzenie mieszkania to nie jest łatwa sprawa, do takich dochodzę konstatacji. Myślę, że z drugim szłoby już łatwiej, mówi Endżi. 

2: Wszystko się da, oznajmia szef ekipy remontowej, ale, dzieciaku (tak!), my tu będziemy siedzieli ze trzy miesiące. Nie dodaje: jak będziesz tak wymyślać

23:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 marca 2017

1: W alejce z drzwiami spotyka nas P. Spotyka to dobre określenie, bo jestem przekonana, że wyglądało to tak: P. nas widzi i podchodzi, chociaż nie jest mu po drodze; podchodzi, bo to do niego podobne; bo taki jest. Ma na sobie czerwoną kurtkę, wygląda chłopięco. Ja właśnie urwałam się z praktyk, chociaż to do mnie niepodobne. Jest sobotnie popołudnie. Dziwne wrażenie - widzieć go w miejscu innym niż praca - ale przecież - wraca to do mnie po raz któryś - to miasto jest małe, wystarczy w nim być. P. kupuje rzeczy do swojej nowej praktyki na przedmieściach, ja rzeczy do nowego-starego mieszkania, już dłużej nie da się tego odwlekać; robię to bez poczucia weny. Rozchodzimy się na końcu alejki. Ponieważ nie znajduję tego, czego szukam, decyduję, że łazienka będzie czarna ze złotym i drewnem. Baroquish, myślę, pokój kąpielowy. Wrażenie mam też takie, że to pod wpływem spotkania P. 

22:27, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 marca 2017

1: Denerwuje mnie, kiedy jesteś taka nierozmowna, mówi P. 

2: Tak powiedziałaś. Ty zawsze mówisz prawdę

3: Jestem tym zmęczona. To jest tak, jak w tych wersach: I know you're tired of loving, of loving. With nobody to love.

4: Rozproszyłam się, takie mam wrażenie. 

5: W sobotę późnym rankiem Sz. zaczepia mnie krótką wiadomością tekstową: Hej Di. Nie bardzo daję się sprowokować. 

6: W niedzielę wieczorem, w samochodzie, myślę o tym, że brakuje mi Jakuba. I że brakuje mi go tylko dlatego, że bardziej go nie było niż był. 

00:34, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lutego 2017

1: Jest trochę tak, jakbym czekała na to, co mi opowie. Ale nie opowiada i ja nie prowokuję opowieści. Rozmawiamy o psach. 

2: Dystansuję się, to ma charakter awersyjny.  

3: Najpiękniejsze perfumy, mówi P. oddalając się ode mnie. Nie wiem, jakie to, ale nie zmieniaj ich. Miss Dior, mówię. No, tak... Kojarzą mi się z latem, takie właśnie na wieczór. Jestem pewien, że pachną nawet po szybkim prysznicu. Później rozmawiamy o terapii za sto dwadzieścia pięć, siedemset pięćdziesiąt tysięcy dolarów i dalej po trzysta pięćdziesiąt tysięcy co roku, do końca życia. Przychodzi mi do głowy jedynie, że to jest surrealistyczne

23:46, intymaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 123
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona