...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
piątek, 31 stycznia 2014

1: Opowiadam nowej dziewczynie historie, po których myśli pewnie, że straszna ze mnie sekutnica. Tylko nic nie rób, mówi, bo nie będę miała, gdzie pracować. Później myślę, że zawsze chodzi o dystans, o problem z dystansem.

2: Ponieważ świat jest bardzo mały, okazuje się, że nowa dziewczyna była studentką Mary; ja z Marą pijam herbatę, chociaż myślę, że milej byłoby wino.



17:09, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 stycznia 2014

1: Znam tylko zdawkowe informacje o tobie. Z twojego życia bardziej osobistego, mówi pan od fizyki. Ładne sformułowanie życie bardziej osobiste. Opowiadam mu o J. I to jest zaskakująco wyważona opowieść. Może nawet zimna. Później rozmawiamy o całowaniu. Myślisz, że to normalne tak sobie rozmawiać o całowaniu, pytam. Misunderstanding. Nie rozumiemy się w pół słowa. Za mało w tym swobody.   

13:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 stycznia 2014

1: W białej koszuli na filmie. Wciąż. Jestem Sebastian, mówi mężczyzna w moim śnie. Sny mam teraz sensacyjne.  Wracają myśli o W. Idealizuję go sobie. Dekolt jakby pełniejszy.   

2: Podwichnięcie, nadwichnięcie, bezbolesne.

18:57, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 stycznia 2014

1: Jesteś za młoda, żeby było tak, jak jest. Masz rację, W. Zobaczymy, czy uda Ci się coś z tym, ze mną zrobić. W mojej opowieści, jeśli nie uda się tobie, nie uda się chyba nikomu, bo ja przecież nikogo innego nie będę chciała tak, jak chcę ciebie.  

2: Dobrze wyglądasz, myślę. Oczywiście, że cię poznałam. Nie jak mąż-swojej-żony. Good for you. Biała koszula. Zawsze lubiłam. Kiedy cię widzę, czuję... żal, chociaż bardziej odpowiada mi to w brzmieniu grief. I złość. Bo to jest złość, tylko tak bardzo to do mnie nie pasowało, że nie potrafiłam tego nazwać. Jestem wściekła, że cię nie ma. I łzy pod powiekami. Za każdym razem. Myślę o tobie tak, jakbyś nie żył. Chociaż codziennie jesteś po drugiej stronie ulicy. W innych okolicznościach spotykalibyśmy się przez ostatnie lata na przystanku. Zapamiętałbyś rękawiczki w kolorze fuksji. Wiesz, nigdy nie odniosłam wrażenia, że kochasz to, co robisz, tyle tylko, że chcesz to robić, że tak zdecydowałeś. Do dziś tego nie rozumiem. Może ciebie też nigdy nie rozumiałam. Ciekawe, czy pamiętasz o tym, że jestem. 

3: Masz prawo wiedzieć. Przepraszam tylko, że dałam ci ja dopiero teraz. Dlaczego takie rzeczy przytrafiają się fajnym ludziom? Może ci ludzie nie są fajni? Straszna sytuacja, prawda? To smutne, mówi pan od fizyki. To do poirytowania trudne. I to ja potrzebowałam czasu. Miałeś rację, nie jesteś łotrem. A ja z upodobaniem dramatyzuję. Nie mam ochoty rozmawiać. Paznokcie wciąż krwiście czerwone. Budzę się w południe z bólem głowy.  

4: W pierwszy dzień roku J. pisze wszystkiego dobrego. Nie chcę już wiedzieć, dlaczego.

18:41, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona