...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
czwartek, 28 stycznia 2016

1: Ty cała jesteś, mówi W., nieuregulowana, jak rzeka dzika

22:29, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2016

1: W. klęka przed szczeniaczkiem, ale szczeniaczek się go boi. Jest tak ze styropianu, mówi, kiedy już bierze go na ręce. Później siada za mną i, trzymając palce pod moimi żebrami, pokazuje, jak oddycha się przeponą. Kiedy odchylam głowę na jego ramię, odnoszę wrażenie, że ta bliskość przychodzi naturalnie. Po prostu rozmawiamy. Ja potrzebuję, żeby mnie ktoś popchnął, mówi. To dlaczego ona cię nie popycha w dobrym kierunku, pytam. 

To jest platońskie, myślę, i tylko takie ma sens - relacja, która cię rozwija, bo druga strona jest inspirująca; nie musi znaczyć platoniczne. Ale te filozofie zostawiam dla siebie.   

Postąpię z tobą dyplomatycznie, mówi W. Nie postępuj dyplomatycznie, tylko normalnie.

To powinno do czegoś prowadzić. Do czego to powinno prowadzić? Do czegoś dobrego, ale bez płytkiej nadinterpretacji, proszę; mam wrażenie że nie bez.

2: Ja ci tu awanse czynię, a ty mnie odsyłasz do wiosny. Świat się kończy..., pisze w sobotni wieczór Sz. Na moje oko to się dopiero zaczyna. Kiedy dziś dzwoni, wyobrażam go sobie, jak robi przerwę na fajeczkę, wychodzi na taras i zupełnie nie zwraca uwagi na to, że pół biura słyszy, co do mnie mówi.  

Sobota tydzień później. Oddzwaniam. On oddzwania do mnie. Ta rozmowa liczy się w godzinach. Leżę na podłodze na czarnych poduszkach, Sz. mówi o Wikipedii i o starych duszach. Później mówi o chorobie afektywnej dwubiegunowej, o miesiącach depresji w szpitalu psychiatrycznym i postradanych związkach. To było siedem lat, pierścionek z brylantem. Później była następna. Wiesz, co jej powiedziałem? Tak cię w tej chwili nienawidzę, że bym cię zabił. W manii potrafię być strasznym skurwysynem. I jeszcze o tym, że się boi złamać komuś życie; że kiedy nie może spać o piątej nad ranem (Kane, 4.48 Psychoza, myślę), zastanawia się, czy to jest ten moment, kiedy to wraca. 

Później fiszki z audiologii nie wydają się już ciekawe. 

00:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 stycznia 2016

1: Jakie to przyjemne, czytać teksty, których nie trzeba poprawiać, myślę z Listami do żony z wojen napoleońskich w ręku. W antykwariacie kupuję książki po dwa, trzy złote, stare wydania, wolę stare od nowych; nawet jeśli są nowe, wybieram stare; pamiętniki, listy, biografie. Dżej ma podobnie, dla niej wybieram to, co jest z dawnych wydań Iwaszkiewicza; ale już Endżi woli nowe, okładki koniecznie nie z filmów. Trzydzieści dziewięć egzemplarzy w kartonie. Będę je układać pod sam sufit.

2: Twórcze robienie czegoś odkładam do wakacji.

3: Pana do fizyki ignoruję. Dwudziesta druga z minutami: Pracujesz? pisze. Yhm, odpisuję.

4: P. jest jak ta otwarta książka, od razu widać, że jest mu źle. Nie słuchamy smutnych piosenek, ale też nie rozmawiamy, nie epatuje sobą przez całe czterdzieści minut. Później siada przede mną i kładzie moją rękę na swoim obojczyku. Czujesz? Niedługo ten obojczyk mi pęknie, właśnie tu. Czuję pod palcami załamanie. Ale nie wykazuję troskliwości. Jakby człowiek zajmował się swoim ciałem wtedy, kiedy nikt nim - człowiekiem - się nie zajmuje.

5: Siedzimy sobie ze Szcz. przy swoich biureczkach, w różnych miejscach i sobie mailujemy. A może... - pisze Szcz. w tytule i dalej - ... byśmy się kiedyś spotkali poza pracą, na kawie, herbacie, czy innym napoju? Co myślisz? Może... Mam takie nieodparte wrażenie, iż jestem w tej chwili kokietowany... Wrażenia mają to do siebie, że bywają omylne..., piszę, chociaż przebiega mi przez myśl, żeby zapytać, czy mu to przeszkadza.   

23:33, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 stycznia 2016

1: Ale ty mi nie mów, że robienie drugi raz tego, co już raz zrobiłam - tylko dlatego, że ktoś (czyli ty) coś przeoczył, jest moim obowiązkiem. To jest to, co powinnam mu była grzecznie powiedzieć.  

Któregoś wstrętnego dnia poznasz panią M., pisze do mnie G. o klientce. Momentami mam wrażenie, że on ich po prostu nie lubi, tych wszystkich klientów tylko dlatego, że musi dla nich robić to, czego chcą oni, a nie to, co on by zrobił przy minimalnym zaangażowaniu i najmniejszym nakładem sił. To zupełnie inaczej niż ja, bo ja się przecież nie zgadzam na bylejakość. 

2: Więzadła krzyżowe, tak? Da się zrobić coś, żeby nie były takie... sztywne? Na przykład masaż poprzeczny. To się robi tak..., mówi P. Prawa strona boli bardziej. Ojej, nie trafiłemA ty jesteś pewien, że to działa, pytam. A ty jesteś pewien, że to działa, powtarza. Boli? Yhm. To przepraszam, księżniczko, ale to znaczy, że TO działa.

Później we wszystkich skłonach czuję, że działa. Chociaż odnoszę wrażenie, że mam tam jeden wielki siniak.    

3: Powinniśmy coś razem zrobić, P., coś twórczego. P. przytakuje. 

4: Z Szcz. też powinniśmy coś zrobić razem. Twórczego. Szcz. Jedzie na wieś, po południu dzwoni pogadać, bardziej prywatnie, ale i tak marudzimy na tematy firmowe. W momentach ciszy zastanawiam się, po co on w ogóle dzwoni. W słuchawce słyszę, jak zapala papierosa, w tle szczeka pies. W marketingu byłabyś lepsza niż nasz ulubiony kolega od map, mówi.  

23:29, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 stycznia 2016

1: Po 19. Dzwoni Sczcz. Tylko po to, żeby mi powiedzieć, żebym się w piątek nie fatygowała. Oczywiście tylko jemu przyszło do głowy, żebym się nie fatygowała. I oczywiście opryskliwie pytam, czy coś jeszcze. Nasze nie do końca służbowe rozmowy polegają na kilkukrotnym powtórzeniu tego samego innymi słowami. Szcz. próbuje być miły, ja nie próbuję nie być zołzą.

2: O dziewczynie W. mówi, że dziwna. I że próbuje być mądrzejsza niż jest. I że on się jej pozwala krótko trzymać.   

3: Jestem dobra w bigger picture, szczegóły mnie nudzą. 

00:57, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 stycznia 2016

1: Mam słabość do patologicznej intensywności uczuć i teatralnych gestów.

2: Żywię się colą, czekoladą i zieloną herbatą (tak) - Naprawdę? A nie wyglądasz; za późno chodzę spać. 

3: Endżi czuje się lepiej, o czym wnioskuję, bo chce rozmawiać. Wracamy do tego, jakby nigdy nic, jak po kilku dniach, a nie połowie roku z kilkugodzinną rozmową w Kon.

4: Kiedy ten profesor powiedział mi, że widzi ratunku, jakoś się uspokoiłam. Mówi, że jest pogodzona z tym, że umiera. Jak to pogodzona, myślę. Dobrze, w takim razie trzeba teraz zająć się życiem. Pojedźmy do Kon., mówię, jesienią, jak zwykle. To umieranie jeszcze trochę potrwa. Będę ci robić cappuccino z torebki do łóżka. Zgadza się łaskawie, nawet z entuzjazmem. Endżi jest w wieku W., który miał kiedyś pacjentkę z podobnym rozpoznaniem – umarła, kiedy mieli po lat 32 czy 4.   

5: Ścianę naprzeciw drzwi wejściowych widzę czarną w białe kropki, z ościeżnicą w kolorze żakardowy amarant.  

18:45, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 stycznia 2016

1: Kontestuję koniec roku, oglądam Flesh and Bone, kontemplując elastyczność baletnic i swoje poniechanie jogi, którą w moim wykonaniu można sprowadzić do stretchingu.

2: Pilnuję rozkosznego szczeniaczka, karmię co trzy godziny, miłuję i pozwalam sypiać na swojej poduszce. Skłony przy sprzątaniu.  

3: Milczę do Em.

4: Planuję warsztaty. Ze zdjęciem na plakacie i odręcznym podpisem. Myślę, żeby zaprosić Szcz. do współudziału.

5: Przygotowuję zaproszenie konferencyjne, już się cieszę. Ale to jest za pół roku! Czasem ci zazdroszczę, że potrafisz tak się zaangażować w swoją pracę. To jest forma eskapizmu, ale nie tłumaczę mu tego. 

6: Ja chyba nie chcę do końca życia poprawiać tekstów, mówię. No, ja myślę, mówi Endżi. Zapisujemy się na kurs grafiki komputerowej. 

7: Przespać zimę. Od spania przez 3 miesiące mogą się zrobić odleżyny, stwierdza Szcz. Chyba, że masz kogoś, kto cię będzie przewracał. Sz. sobie pozwala. Ten pierścionek z kolekcji rings, ktorą podpatrzyłam u pani Grażynki kilka lat temu w Kon. i skompletowałam z własnej, w niedorzeczny sposób sugeruje, że mam. Szczególnie podatne na te sugestie są starsze panie. 

8: W. pisze z całusami na nowy rok. Nawet mnie to za bardzo nie rozczula. Z myślą o mnie pisze inwersyjnie. Bo nie wie, że mnie drażni metateza nieudolna, czyli nieuzasadniona i pozbawiona interpunkcji. To nie jest normalne, żeby sympatiami ferować na podstawie braku przecinków czy nadmiaru kropek.

 

15:26, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona