...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
czwartek, 28 lutego 2008


1: Mam w sercu tę Prusowską kroplę goryczy. Kropelkę, która zalewa moją prywatną przestrzeń. Jest On. Nawet nie w duszy. W samym mózgu. Migitliwe myśli o Nim. 

2: I wciąż pojawia się Pan Architekt. A ja robię coś, czego nie powinnam. Bawię się. Bawię się nim. Igram. Z lodowatymi emocjami. Widzę ciekną czerwoną linię i nie wiem, po której stronie jestem. 

3: Jestem  przerażona i poraniona.

16:03, intymaty
Link Dodaj komentarz »

1: Wszystko wróciło. To całe ukochanie. Z Jego zdjęciem, na którym wyraźnie widzę, że nie jest taki piękny, a jednak wciąż pozostaje cudowny.

Już w ostatni pór skóry tak dawno mi wniknąłeś,
że nie wierzę, że jeszcze kiedyśnie być tam mogłeś.

(Rafał Wojaczek, Prośba [II])
01:08, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lutego 2008

1: Pan Architekt pyta czy nastała "ta" cisza? Kiedy siedzisz, patrzysz komuś w oczy, uśmiechasz się i nie wiesz, co powiedzieć. A cisza trwa.

2: Później pisze: Uśmiecham się. Siedzę i się uśmiecham. Wariactwo...

3: Jego emocje i jego motylki to za mało na romans.

4: Ja już nie chcę kochania. Ja wciąż kocham.

14:12, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2008

1: Mam paznokcie w kolorze malinowym i różowy plasterek z tygryskiem na palcu. Dało o sobie znać moje nieprzystosowanie do życia. Jakiegokolwiek.

2: Czytam tylko trzy czasopisma. W tym jedno oglądam z każdej możliwej strony. Piję herbatę z miodem na śniadanie. S.przesyła mi słońce w MMSie. Niepotrzebnie. Przecież ja lubię szarość.  

3: Jak przyjemnie było Cię znów śnić!

14:13, intymaty
Link Komentarze (2) »
niedziela, 24 lutego 2008

1: One nie wiedzą, co to jest koherentnie. To nie jest. To znaczy. Mam świadomość tego, że wytworzyłam wokół siebie aurę infantylnośći i wiem, że zrobiłam to z wygody. Bo ja nie robię tego, czego nie chcę. Nie lubię się zmuszać, być zmuszana. Ale reaguję alergicznie na przejawy niekompetencji. Dużo wymagam od siebie, nawet jeśli tego nie manifestuję wszem i wobec, i dużo wymagam od ludzi, którzy znajdują się w moim bezpośrednim otoczeniu.

Jeśli mówię, że jest żle, to znaczy, że jest i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nawet jeśli bywam złośliwa.    

18:39, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lutego 2008

1: Poznany w poniedziałek Pan Architeket po dwóch pytaniach wiedział wszystko. Stół okrągły czy kanciasty? Okrągły. Jaki kolor? Kolory. Czarny. Malinowy. Fioletowy. Jeden odcień czerwieni.

Pan Architekt uważa, że jestem jak ogród.

2: Nie myślałam, że tak miły może być banalny flirt.  

...bo ja chcę, żeby ktoś mi powiedział, że wyglądam malowniczo...

... i że cała jestem miękka...

14:17, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lutego 2008

1: Konsultuję polsko-niemiecką pracę z historii kultury. Historiograficzne bzdury. Z uporem maniaczki poprawiam interpunkcję. Wyśmiewam fleksję. Ze skłądnią nie próbuję nawet nic zrobić, bo musiałabym to wszytsko przepisać. 

Urządzamy sobie z Iv telekonferencje, rozkładamy notebooki w najmniej odpowiednich miejscach. Ja poprawiam akapity, jej się tipsy ślizgają po klawiaturze, kiedy przytrzymuje telefon ramieniem. W końcu Iv zaczyna opowiadać o relacjach z Ar. A mnie się to wydaje takie dziecinne.

Stęskniłam się już za tym jej europejskim sposobem bycia.  

     

2: Poza tym wściekam się niemiłosiernie, bo poczta nie zachowuje się tak, jak powinna. Z nieznanych mi przyczyn skrzynka świeci pustkami. Zniknęły wszytskie (!) pamiątkowe maile.

I w związku z tym czuję dziwną pustkę.

Chociaż to w zasadzie rozwiązuje problem pożegnania ze wszystkim  tym, co było. Tylko, że ja jestem tak strasznie sentymentalna, że chciałam mieć maile od Niego... tymczasem zostały mi odebrane. Pustka ma znamiona wściekłości. Momentami chce mi się krzyczeć!     

14:42, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lutego 2008

1: Wieczór. Obserwuję śnieżynki spadające na tle pomarańczowego światła ulicznych latarni. Pionowo. Ukośnie. W lewo. W prawo. Niemalże poziomo.

2: To kolano nie powinno boleć. To przecież nie maj. Nie miałam jeszcze okazji wychłodzić go w kusych jeansach. Myślę o tym, co, prawie rok temu, powiedział piękny doktor Wiedźmin. Czas już na kolejną kurację.

Przecież ja nie mam czasu na boloące kolano!

16:15, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2008

1. Mówisz, że tak strasznie oceniamam? Oceniam, bo mówię, że Marlenka epatuje nowobogactwem? To nie jest ocenianie. Co więcej, uważam Marlenkę za niebywale sympatyczną osobę. Ja po prostu opisuję to, co widzę.  Nazywaj to, jak chcesz.


2. I patrz no tylko, jak oceniam:

- Nie każde dwa swetry da się ze sobą połączyć, nawet jeśli pasują kolorystycznie. Na ogół się nie da.
- Nijak nie pasują do siebie  brązowe sportowe buty (żeby nie powiedzieć adidasy) i błękitne skarpetki. Nie pasuje też koralikowa obroża na szyi do serbrnych okrągłych kolczyków. Nie wspomnę już o tym, że do butów też nie pasuje ani do skórzanej torebki.
- Nie jestem pewna, czy brąz pasuje do strażackiej czerwieni. Całość wygląda, owszem, bardzo wyraźnie, ale mnie osobiśćie razi.  Wielki błyszczący krzyż źle wygląda na rzeczonym czerwonym golfie. Może nadawałby się na nagi dekolt, ale nie jestem o tym przekonana.
- Ładny polar (czy polar może być ładny?) w kolorze przybrudzonego różu (właściwie to ten róż jest ładny).
- Dbanie o siebie to coś więcej niż makijaż. Ta szarość jest przygnębiająca.
- Czekanie aż włosy odrosną w naturalnym kolorze jest mało-estetyczne.
- Średnio (bardzo średnio) wygląda złoty łańcuszek noszony ze srebrnym.
- I wiesz, sama nie jestem lepsza. Mam źle zrobiony french.


14:45, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2008

1/ ... bo jak się człowiekowi za dużo rzeczy udaje, to trzeba zacząć uważać. W końcu coś musi się nie udać.

Mam taki zwyczaj, żeby nie kusić losu.

2/ ... jestem wybitnie aspołeczna.

 

14:32, intymaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona