...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
piątek, 26 lutego 2010

1: Możemy dziś zrobić to, co ty chcesz, żebyśmy zrobili i to, co ja chcę?

17:26, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 lutego 2010

1: Masz się jutro dobrze czuć.

2: Jasne.

20:33, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2010

1: Skąd w ludziach ta pewność przy wyjściu na ulicę, to zaufanie do świata, do ulicy, do tłumu? Skąd ta ufność, która prowokuje sytuacje? Skąd ta pewność siebie, swojej nietykalności? Jeśli W. nazywa mnie hrabianką, bo nie jeżdżę autobusami, to nie bierze pod uwagę tego, co się tam dzieje. Sam nie jeździ. To są miejsca przyzwolenia na wszystko. Wszystko się może zdarzyć. Wszystko się może zdarzyć mnie. W tułmie gapiów.

2: Ona czuje się bezsilna, bo to, w co wierzyła, spadło na ziemię.

3: E., powiedz mi, skad to się bierze; to, co w potocznym rozumieniu nazywa się pechem? I skąd te przeczucia niedobrego? I dlaczego jasne stają się po fakcie? Co to za złe energie? E., powiedz mi...

4: Kiedy wróciła, płakała. Nie chciała herbaty.

13:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 lutego 2010

1: Są sytuacje niezrozumiałe dla mnie, w moim życiu (wiesz?). Jest słonecznie. Niebo jest niebieskie. Jakub wrócił.

2: Mamy z Marcinem trochę wolnego; ja mam wolne od niego (ot, trzy dni). To dezorganizuje nam dzień - mówi eM. Bo najpierw pijemy herbatę, później czytamy, pijemy herbatę, idziemy na obiad, pijemy kawę, czytamy, pijemy herbatę, oglądamy.

11:45, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 lutego 2010

1: Obecność. Jedzenie. Mówienie. Opowiadanie.

2: Moją ulubioną formą wypowiedzi jest dygresja.

3: Turkusowy eyeliner.

16:28, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lutego 2010

1: I jak? W porządku. A teraz? Dobrze. Jakoś bez przekonania to mówisz. Może zachowuję się trochę asekuracyjnie. W jakim sensie? W takim, że nie chciałabym powtórki z ostatnich dni.

2: Niewykluczone, że mam skłonność do melodramatyzowania.

13:30, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 lutego 2010

1: Poczułam się stara.

2: I mocno chora.

3: Podobno byli tam jacyś moi znajomi. Kiedy wychodziłam, byłam zmęczona i potrzebowałam pomocy. Już słyszę tę plotkę, że impreza była tak bardzo udana, że jedną z sióstr trzeba było wyprowadzić z lokalu.  Nawet ja nie upijam się kieliszkiem wina. Poczułam, że to nie jest moje miejsce. I nigdyy nie było. To są tylko ludzie, których kiedyś znałam. Żadne z nich nie zrobiło nic, żebym chciała się z nimi witać.

Później Ona mówi mi, że on chciał mnie spotkać. 

4: Chciałabym napisać, że nic mnie to nie obchodzi.

5: Kiedy w łazience pustego domu myłam zęby (Murakami), chciało mi się płakać. Wciąż mi się chce.

6: Cudze urodziny. Mój rytuał przejścia.

01:43, intymaty
Link Komentarze (2) »
piątek, 12 lutego 2010

1: Podaje mi nazwisko poety, mówi, że z siódmego wieku, dwulinijkowy cytat i prosi, żebym jej znalazła, książkę, z której to pochodzi. Poezja chińska.

2: Nie będziemy tego robić, skoro masz tak intensywne doznania bólowe. A tak? Nic? Szczerze, nie wiem, co myśleć.

3: Czuję się wewnętrznie rozedrgana. Jakbym czegoś chciała, a nie bardzo wiedziała czego i jak.  

4: W domu czeka na mnie papierowa poczta. Sympatycznie.  

5: Chociaż przy biurku siedzę w butach na dziesięciocentymetrowym obcasie. Nawet nie próbuję w nich iść.

18:52, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 lutego 2010

1: oprócz cierpliwości nie ma innego lekarstwa (1, 224).

2: Jako lekarstwo przysyłajcie mi prędko książki i papiery (1, 226).

19:12, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 lutego 2010

1: Ula przywozi karnawałowe róże z wisienkami. Dżej zjada wisienkę na początku, ja na koniec. Przypalam rybę.

2: Zamknę okno, mówi Sz., bo się poprzeziębiacie. Uśmiecham się. Ona przechodzi obok i głaszcze mnie po ramieniu. Dziwny wyraz poufałości.

3: Ed udostępnia mi własne wydanie listów Żmichowskiej. Życzę sobie takie mieć.

4: Dżej przynosi mi macchiato. Nie bardzo lubię.

5: One.

14:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona