...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
czwartek, 26 lutego 2015

1: Płaczę na Teorii wszystkiego jak na wszystkich ckliwych dramatach. Z powodów nieestetycznych. 

2: Ed ślicznie, dwie faktury, dwa wzory. Ja - w różach. Ed z zaskoczeniem stwierdza, że się zmieniłam. Zjawiam się taka absolutnie nie w jej stylu. 

3: Sz. w czerni. Usta czerwone. Personifikacja wszystkiego, czego bym chciała, łącznie z nieszczęśliwym i nieudanym. Sz. mi gratuluje. Ciekawe, czy jej też przychodzi do głowy, co by było, gdybyśmy przez ostatnie lata pracowały ze sobą.

4: Po co ci mój plan weekendów, co? Żebyśmy mogli pooglądać filmy. 

5: To mi przypomina o nienormalności mojego życia. Myślę o P. w stosunku do którego mam silną, choć wygasającą fascynację, że nie musimy się lubić, to nie musi być on, bo skoro był on, może być ktoś inny; kwestia priorytetów. 

20:20, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 lutego 2015

1: Cały dzień spędzamy w kuchni, bez facetów, bez rozmów o facetach. Domowy Hot Chocolate Mix w słoiczkach z nakrywkami hand made

2: Korzenny blues, ciepły aksamit, lirycznie, My One And Only Thrill, przypadkiem. 

3: P. mówi o fantazji w łóżku, nie prowokuje mnie ta rozmowa; przy takiej antycypacji bólu nic mnie nie prowokuje, wypowiadam się zdaniami prostymi, monosylabami, czasem mruczę; nijak nie potrafię oduczyć się przygryzania dolnej wargi; najbardziej nie lubię tego momentu, w którym myślę lubię, kiedy kobieta w lubieżnym przez ramię zwisa przegięciu; słyszę wtedy w głowie Żebrowskiego. Wydaje mi się, że jestem tam socjopatyczną malkontentką. M. jest młody, uroczy i grzeczny, mówi dzień dobry i przepraszam na widok mojej twarzy w odległości pięciu centymetrów od twarzy P. 

4: Planuję sobie, że w poniedziałek bladofioletowa satyna z koronką, biel bawełny i pudrowy róż wełny; nie mogę się zdecydować jasne jeansy czy beżowy tweed; kwiatek we włosach. Zamierzam zrobić sobie czarowny powrót.   

23:33, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lutego 2015

1: Myślę, że to endorfiny. Tak. Przejściowe zaburzenie równowagi chemicznej w mózgu.

2: Czasem mam wrażenie, że wstajesz z łóżka, zakładasz koszulkę na koszulkę nocną i przychodzisz tu. Może masz rację. 

23:32, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lutego 2015

1: Niedziela; cudowna, mówi ed. Później rozpłakuje się do telefonu. Nie wiem, co powiedzieć. Też chce mi się płakać.  

2: Wtorek; pani jest tu znana. Powinnam się cieszyć. Powinnam.

3: W gruncie rzeczy infantylna, oderwana od życia, nierzeczywista, zachwycona cudzym zakorzenieniem, czyimś byciem w życiu.

4: Jakaś zła, niezadowolona, potwornie zmęczona, jakoś tak źle. 

22:14, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 lutego 2015

1: Jakbyśmy się o dekadę cofnęli. Uczymy się razem, ja - teksty, on - zadania. Czyta mi, co powiedziałam rok temu. Taka jestem w tym nieoczywista. Ciało tak bardzo jest na nie, że się przeziębia; paracetamol w dawce nie większej niż osiem pastylek dziennie. Czoło w skłonie spoczywa na piszczelach. Wyraźne przesunięcie w prawym stawie biodrowym, patologia anatomii.

2: Wizja końca jakby się mąci. 

3: Mówię Em, że go lubię. To go wzrusza. Wzdycham takie wymowne ojjj na okoliczność tego wzruszenia, ale nie, nie łapie konwencji, o afektach się z nim nie ironizuje. Porozmawiajmy o pracy, myślę. 

19:09, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lutego 2015

1: Głowa nieswoja, opieszała. Kon. pisze czyste teksty językoznawcze, chociaż mógłby wyjść poza. Ale to chyba nie ta wrażliwość. Nie lubię tego domykania, nie umiem.

2: Hip opening powinnam raczej komplementarne. Hip z uwagą na knee. Rotacje delikatnie, wyjścia gently, slow, slowly. Chest opening z heart opening. Chest z shoulders. Jogę, nie wiedzieć czemu, mogę tylko in English.

3: W którą stronę mam oddychać, to jest pytanie, które powinnam zadać. 

4: Wolałabym, żeby był połamany. To by w końcu było oczywiste. Pokaż, chyba masz gorączkę. To było najgłupsze, co mogłaś powiedzieć. O, jak niewielkie masz wyobrażenie o mojej głupocie. Takich ironii P. nie łapie i uznaje za objawy defetyzmu, na który ma bardzo niską tolerancję, chociaż dość mu blisko do ironii w wariancie gorzkim.   

00:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lutego 2015

1: Ciało wie oczywiście najlepiej, nawet jeśli ta wiedza nie dociera do świadomości. Robię się od tego roztrzęsiona. Widzę. Klasyczna reakcja na ból. Po przerwie zbyt intensywnie. Żadnego zaufania? Żadnego współczucia? Nie jestem carte blanche. Boli cię? Nie. Nie musisz ciągle o to pytać. Lubię pytać, czy cię boli. To takie seksowne. Aha. Ktoś w szpilkach. Ciekawe, czy tylko w szpilkach. Masz tak, że kiedy ktoś coś mówi, widzisz od razu obraz? Ja tak mam? Widzisz od razu, że tylko w szpilkach? To się robi nudne. 

2: Wychodzę z odkręgosłupowym bólem głowy.

3: Na podjeździe blondynka w szarym sportowym samochodzie. Jasne.   

4: Ostatni rozdział najlepszy. Chociaż w tej chwili wydaje mi się to wszystko zniechęcająco nudne. 

02:47, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona