...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
niedziela, 27 kwietnia 2008

1: Wystawiam twarz do słońca. Bez makijażu. Zdejmuję sweter. Zdejmuję okulary. Wypijam dwa kieliszki wina musującego. Jakie cudowne to słońce! Jest wczesne popołudnie. Ktoś robi drinki. Pięciogwiazdkowa Metaxa, Coca - Cola, dwie kostki lodu, plasterek cytryny. Smak bardzo średni. Sączę taką szklankę z trzema dolewkami Coli. Rozmawiamy o długim weekendzie. O wakacjach. O wyjeździe na Mazury. Jak mi się chce nad jezioro! Na tę polankę jak z lasów u Żeromskiego.

2: Wieczorem w głowie mam tylko jeden obraz. Jakby to było, gdyby On mnie teraz całował... jak On całuje... jak całuje... jak... 

3: Jestem jeszcze trochę pijana.

4: Jestem jeszcze trochę zakochana. 

23:47, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 kwietnia 2008

1: Niby wiosna. Niby kwitną wiśnie. Niestety ta w parku za moim oknem nie. A mnie jest zimno. I niby to niebo tak wiosennie niebieskie i słońce wiosennie blade. I powinno być fajnie.

I chyba jest.

A może nie robi mi to żadnej różnicy.

2: Sis kupuje mi nowe opakowanie tabletek. 60 sztuk 2x1.  

13:23, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 kwietnia 2008

1: Pan w białym kitlu okazuje się być panią. W ładnej bluzce i w ładnych butach. I z akrykowymi paznokciami. Panią, która mówi, że cudu nie będzie, że za późno na cud. I że tak naprawdę teraz nie chodzi już o cud, ale o to, żeby nie było tragedii. Żeby zbyt szybko nie było tragedii - dodaję sobie w myślach. Myślę, że pani i pan (nazwijmy go asystent, który wygladał jak wesołkowaty członek podkultury discopolowej, naprawdę, oni tam o tragediach, a mnie się śmiać chciało), myślę więc, że uznali mnie za co najmniej niezrównoważoną.

Będzie więc tak, że to wszystko się przeciągnie.

2: Mam wrażenie, że każda taka wizyta mnie wypłukuje. Niestety nie na zasadzie katharsis. Czuję, że coraz mniej mnie jest we mnie.

3: Po południu na zajęciach prawie nakrzyczałam na małą Monię. Wyprowadziła mnie z równowagi dziecięca beztroska i roześmianie. To musi być ostatni raz.      

4: Czego się boisz - pyta we wczorajszej wieczornej rozmowie Pan Architekt. Jutra - odpowiadam. Nie tłumaczę, że nie ma w tym żadnej metafory. Zwyczajnie zmieniam temat. A on mówi do mnie aniołku. Bo Pan Architekt wciąż nic nie wie. O niczym nie ma pojęcia. Dla niego jestem po prostu śliczną dziewczyną, która kocha to, czym się zajmuje i która mało mu o sobie mówi.

Muszę mu powiedzieć. Będzie się czuł oszukany. Ale czy przemilczenie czegoś jest równoznaczne z oszustwem?

23:59, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 kwietnia 2008

1: Ale ja nie jestem obrażona na cały świat - chciałam powiedzieć. Zamiast tego milczałam. Przemilczałam wszystko, żeby się nie rozpłakać. Na końcu było tylko dobrze.

2: ... bo ja jestem obrażona na cały świat.

   ... i muszę sobie popłakać.

   ... a jutro doprowadzić się do porządku. Ładnie wyglądać. Uśmiechać się. Kulturalnie rozmawiać. Grzecznie odpowiadać na pytania. Zapomnieć o całej dumie w gabinecie kolejnego lekarza.

3: Schować scptycyzm do kieszeni. Pokazać, że jestem choć trochę zainteresowana, że mi zależy. Ale czy może mi zależeć, jeśli nie wierzę w tego skuteczność?

4: Wyobraźnia, mimowolnie, maluje przede mną obraz powodzenia. Chciałabym, oczywiście, że bym chciała.

A rozum swoje. Od kiedy to wierzysz w cuda?

5: Nie zniosę tych porywów nadziei. Niech to już będzie tak, jak jest. Niech sobie trwa plateau niczego.

6: A co jeśli pan w białym kitlu powie, że to się nie uda, że nie w takim przypadku?

Nie wiem, czy będzie mnie wtedy stać na złośliwy uśmiech satysfakcji, bo przecież mówiłam...

7: Trzeba wszystkiego próbować - mówi moja babcia.

Wiem.

Wiem, że niektóre rzeczy robię tylko dla Nich.    

23:05, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 kwietnia 2008

1: Śni mi się niepolski szpital. Polska lekarka. Ja. Tomuś. Tomuś-kumpel. Prysznic. Ja i Tomuś. Ciepło ramion mężczyzny, który stoi za mną. Piana na ramionach. Ciepło. Śniłeś mi się dziś - mówię mu. To musiał być boski sen - odpowiada.  

2: Budzi mnie telefon Dżej, która pyta, jak mi idzie. To dziwne, to nie w moim stylu, więc mówię, że zbyt dobrze, żeby okazało się w efekcie prawdziwe.

3: Em pożycza naczynie żaroodporne. Robi zapiekankę. To będzie też mój obiad. Bo ja niczego nie ugotuję.  

13:35, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008

1: Ja się już nie zapalam. Nie ma we mnie tego płomienia. Jakieś rozżarzone kamienie na dnie tego, co pewnie jest duszą; kamienie, które utrzymują mnie w ciepłocie życia. Chce mi się żyć. Chce. Ale nie spalać. Teraz jestem taka jak On.

 

Co jeszcze mogłoby mnie zachwycić? 

20:59, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 kwietnia 2008

1: Mam wrażenie, że On mi się dzisiaj śnił.

13:04, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 kwietnia 2008

1: Sprzątam. W szafie. Wyrzucam wszystko. Bez zastanawiania, że może kiedyś. Żadnych sentymentów. Pozbywam się wszystkiego i pozbyłabym się jeszcze więcej, ale przyzwoitość mi nie pozwala. Wyrzucam wszystko, co ma kolor inny niż czarny, biały, brązowy, beżowy, zielony czy mój ulubiony odcień fioletu, maliny. Zostaje tylko jeden sweterek w kolorze szafirowym.

2: Jesteś atrakcyjną kobietą... podobasz mi mi się... - pisze Pan Architekt. Pisze dużo innych rzeczy. O całowaniu też. O smaku ust. A ja czuję bezsmak. Dlatego sprzątam.      

15:40, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 kwietnia 2008

1: To boli. I tego się nie da uniknąć. Wieczorów, kiedy wydaje mi się, że dłużej nie wytrzymam. Nocy bezsennych. Godzin po północy, kiedy wciąż nie mogę znaleźć sobie miejsca w łóżku. Nocy za długich. Poranków, kiedy zasypiam wygięta jak paragraf, bo inaczej nie ma mowy o żadnym spaniu. Ranków, kiedy nie mam ochoty na śniadanie. Ranków irytujących tym, że są, że zaczynają kolejny dzień, w którym trzeba coś zrobić.   

Mnie już nawet leżenie boli.

Nie myśl o tym. Jeszcze tylko trochę. Później wyjedziesz, zostawisz to wszystko. Doprowadzisz się do porządku. Albo ktoś to zrobi za ciebie. Musisz tylko wytrzymać - powtarzam sobie. 

2: W takich chwilach cieszy mnie, że Go nie ma.

11:34, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 kwietnia 2008

1: Mam w ustach żelkowego wężyka i myślę o Nim.

2: Jest tylko On. Całą resztę zamykam między stronami książek. W moich prywatnych zakreśleniach.

12:34, intymaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona