...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
środa, 29 kwietnia 2015

1: Jestem już zmęczona. Przecież nic takiego nie robiliśmy. Dziwi cię to, że nic takiego nie robiliśmy, a ja jestem zmęczona? Tak

14:28, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 kwietnia 2015

1: Bladożółta marynarka, pastelowa żółcień, jak to się odmienia, myślę (ż V a. m I, wyjaśnia Doroszewski); takież wąskie spodnie przed kostkę. Chyba nie ta okoliczność. Esencja z siedemnastu stron w siedmiu. Tortura. Wewnętrzne skomplikowanie niewspółmierne do słownictwa. Trufle, cola, endorfiny. Co słychać? Zawsze dobrze, odpowiadam. Nie pytam zwrotnie. Powiedz mi, jeśli chcesz. Nie pytaj, jeśli cię nie interesuje. Przychodzi taki moment, kiedy odpuszczasz; myśli nie ranią tak głęboko, jakby się mogło zdawać. Miód malinowy, specyficzny smak. Momentami czuć zapach kwiatów wiśni. Pościelowe kawałki. Bardotka, bladoróżowa, cekiny na koronce, cóż. Ależ podobają mi się te marynarki w żółcieni

2: Styl rzeczowy. Nie mogę inaczej tego nazwać. Rzeczowość - desygnat bez konotacji, konotacje bez aluzji. Porządek. Kratka. Wolę szlaczki i semantyczną gęstość na granicy lepkości. Teksty jak koronki. 

3: Trzy serie po dwanaście powtórzeń. Pilnuję oddechu. Pewnie kolega ci powiedział, że plecy przyklejone do podłoża, mówi Michał pod nieobecność Krzysztofa. Wolałbym, żebyś miała napięty dół brzucha, to cie się przyda

4: Nie powiedziałam, że przychodzę w poniedziałek, ale też nie powiedziałam, że nie przychodzę, więc to chyba oczywiste. Nie, mówi Endżi. 

5: Pan od fizyki na szkolnej uroczystości śpiewa Time to say goodbye. Wokalnie chyba dobrze, mówi. Jestem z ciebie dumna. Nikt ci nie będzie robił takich laurek jak ja. Wiem, mówi.

23:16, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 kwietnia 2015

1: Ale miałaś...? Ale co? Wiesz co. No, wiem. I...? I mam nadzieję, że jeszcze raz. Tylko pomyśl o mnie. Wiesz, co u nas zadziałało? Podświadomość. Wszyscy mamy Freuda w głowie. Boszzz, chyba już zapomniałam, jak się prowadzi te niezobowiązujące konwersatoryjki, myślę. Gdzie jest ta lekkość, myślę, lekkość bez ironii, bez dystansu. 

2: Nie podoba mi się. Ale co ci się nie podoba, porozmawiajmy. To, że musimy rozmawiać też mi się nie podoba, myślę. Naturalnie tutaj również dochodzimy do centymetra różnicy. Jesteś za inteligentna, żeby ćwiczyć, mówi W. Za dużo myślę? Myśl o czymś innym. Rozdźwięk na poziomie idealizmu, mówię.  

3: Przepraszam, musiałem zrobić kawę, nie mogłem dziś spać, mówi P. Za dużo myślisz? Teraz już nie. Za dużo czujesz? ...

4: Trzy serie po dwanaście powtórzeń. Tylko tyle ode mnie wymagasz? Jeśli to zrobisz, będę z ciebie dumny

15:20, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 kwietnia 2015

1: Jeśli ludzie mogą być tak obrzydliwie szczęśliwi, a ja przewlekle, progresywnie chora, niech się ten świat skończy. Amen, mówi Endżi. 

23:44, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 kwietnia 2015

1: Jednak rzetelność a nie intuicja. Złoszczę się na siebie i źle mi z tym.

2: Nie wydaje ci się, że gdybym mogła, zrobiłabym to tylko po to, żeby nie czuć się teraz tak, jak się czuję? A jak się teraz czujesz? Jak jakaś wariatka. Ale ty jesteś wariatką, mówi w końcu P., dla którego zupełnie niewiarygodne jest to, że centymetr robi taką różnicę, jeśli chodzi o ruch.   

3: O okładce myślę, że indygo. Ciekawe, jak myśli grafik. 

17:53, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 kwietnia 2015

1: Co to jest za lakier, pyta grand-mère, patrząc na kolor Pierre Ponce. Paznokcie powinny być czerwone, dodaje. 

2: Płaszcz, który pasuje do conversów; podszewka: błękit, błękit w białe paski, granat w białe kropki. Razem. 

3: Jak w małżeństwie, możesz się wesprzeć na moim ramieniu, mówi P. Byłeś niedobrym mężem, pytam, trzymając głowę na jego obojczyku. Nie, nie wydaje mi się, odpowiada. 

4: Ma takie mgliście niebieskie oczy. Do zapomnienia. Się. 

5: To nie będzie przyjemne, mówi P. Jego kolano na moim stawie krzyżowo-biodrowym prawym, dłonie na żebrach. Faktycznie, ale bez przesady; raczej antycypacja tego, co powiedział. 

6: Wiosna, zielona herbata.

7: Wszystkie godziny ranią, ostatnia zabija; Jan Grzegorczyk, Niebo dla akrobaty

16:36, intymaty
Link Komentarze (2) »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona