...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
wtorek, 26 maja 2015

1: Znowu całun, śmieje się P., zdejmując z poduszki papierowy ręcznik, w dodatku z tuszem. Doprowadzasz mnie do łez, mówię. 

2: Śni mi się Jsz. Mistrzyni.

3: Kilka kwestii przyjemniejszych. Czarna sukienka, bardziej romantyczna niż elegancka, długa i zwiewna, mam ją w głowie. Zaproszenia, minimalizm. Dla ed przewidziałam motyw anemonów. Prezent dla Dżej. Prezent dla mnie. Nie podoba mi się przesunięcie czasowe, ale postanowiłam się tym trochę pocieszyć. 

23:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 maja 2015

1: Kiedy się kładę, za oknem niebo już nie jest nocne, dnieje. Stres mi się somatyzuje w bezsenności. 

2: Sublimacja fascynacji. Nad ranem śni mi się P. i jego kot. P. bawi się moimi rzęsami (!). W. się przygląda, wychodzi.

3: Jaka byłam dumna, nie chciałam się tylko głupkowato uśmiechać cały czas, mówi ed. Tu mam spłycenie afektu. Szkoda, że nie mogła pani siebie posłuchać. Ja się bardzo cieszę, że nie mogłam. Tu się jednak nie będziemy zgadzać, mówi zaw, bo jednak uważam, że to szkoła francuska. Zgadzam się, że francuska, ale nie wyłącznie i nie dominująco. Ale dowodów w źródłach poszukam jutro, myślę.      

23:00, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 maja 2015

1: Dżej ma słowotok na temat spodni, niczego konkretnego się nie dowiaduję. W ogóle to wszystko jest mało konkretne, daleko od rzeczywistości, co wyjdzie, to będzie. Udaję, że nie słyszę tych wszystkich pytań, co później. 

2: P. siedzi przede mną w okropnej żółtej koszulce, odgarnia mi włosy z ramion, jest nie całkiem poważny, chociaż dłonie trzyma pewnie, patrzy na mnie, ja patrzę na matkę chłopca, z której miny wnioskuję, że zastanawia się, kiedy zaczniemy się całować i czy jej syn będzie tego świadkiem po jej wyjściu. Nie wychodzi zdecydowanie zbyt długo. Kilkanaście minut później żegnam chłopca cichym czeeeść, spogląda na mnie, uśmiechają mu się usta; podaję mu rękę, ma kościstą dłoń. Ciekawe, ile on z tego wszystkiego rozumie, ile czuje.

3: Pracowaliście razem? Nie. Piliśmy razem herbatę. Tak? A tutaj to co, mogłabyś przynieść jakiegoś earl greya, gdzie twój romantyzm? A tutaj, to naturalizm, wyższy stopień realizmu. Uśmiecham się, kiedy opowiada o zmianach.

4: Jakbyśmy romans jakiś ukrywali, mówi W.  

23:42, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 maja 2015

1: Odpowiadasz jak prawdziwa dama, mówi. Wiem, Em; a ty się zadajesz z prostaczkami, myślę. 

2: Mam do ciebie prośbę, mówi W. O, jeszcze ma prośbę, myślę. Z prośby wynika, że bezwarunkowo jest przekonany o moich umiejętnościach językowych w konwencji sentymentalnej, pod którymi się chętnie podpisze. Pomyślę o tym, ale nie obiecuję, mówię. 

20:32, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 maja 2015

1: Cel, źródła, metody, struktura. Nie mogę. Nie widzę tego. Now. nie napisała nic, czego nie powiedziała mi już ed, mam wrażenie, że to ten sam głos, ten sposób myślenia. Chciałabym mu teraz (noż k... - progresywnie, mogę to pomyśleć, prawie napisać, chociaż nie wypowiedzieć) zaparzyć herbatę. Intimidating briliant woman, dobrze brzmi. 

18:19, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 maja 2015

1: Mnie można zrozumieć, bo ja tyle godzin spędzam w pracy, ale ty? Mówisz teraz jak nieprofesjonalista, jakbyś nie wiedział, że pracujesz z chorym człowiekiem. No, teraz to mi powiedziałaś

2: Opór w rozmowie z Endżi mija po pierwsze godzinie. Jest jej lepiej. Zostałam zakupoholiczką, mówi. 

3: Oglądam filmy Xaviera Dolana z jakimś urzeczeniem wyobraźnią. Oglądam sukienki. Bukieciki mają być z anemonów. Białe anemony,czarna fibra, kokardka z białej wstążki w czarne kropki. Albo różowe. Albo szafirowe.

4: Wciąż jeździsz jego samochodem? Dziewczynami też się dzielicie? Nie? Ach, tylko pacjentkami. Pstryka fotkę swojej dziewczynie i swojemu kumplowi z watą cukrową na długich patykach. Liczby mnogie nieuzasadnione. Nie kładź mi głowy na kolanach, P., mam wtedy taki odruch, żeby cię pogłaskać po włosach, bo taki mi się wydajesz gorzki, kiedy mówisz o jawnogrzesznicach. Fajnie dziś wyglądasz, tak młodzieżowo. I można ci potrzymać rękę na tym gołym kolanie. Opanuj się trochę. Weź i się opanuj. Euphoria robi swoje

19:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona