...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
środa, 22 lipca 2009

 

28 dni poza

 

14:57, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lipca 2009

1: Śni mi się Jego do mnie telefon. Tak, śnią mi się telefony, zupełnie, jakby nie mogła mi się śnić miłość. Słyszałam głos, który pamiętam.  

16:10, intymaty
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 lipca 2009

1: Za dużo jest we mnie słów. Za dużo myśli. Nie mogę spać. Jest jakoś tak na krawędzi snu przez pół nocy. Rano myślę, że jedynym sposobem na posprzątanie tego bałaganu jest umieszczenie go w walizkach. Myślę o pakowaniu. Jeszcze tylko myślę (ilość spódnic: dwie, ilość sukienek: zero, ilość par butów: sześć (?)).  

 

2: Kto wie, co mi tam grozi, może coś niebezpiecznie pięknego.

11:24, intymaty
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 lipca 2009

1: Mam przy łóżku Czarodziejską górę. Czytam ją metodą Endżi: dobrą prozę czyta się fragmentami, tak, żeby się nią nacieszyć. Brakowało mi bardzo spokoju i pewności narracji auktorialnej. 

... słowem do jej ciała, do tego niedbałego ciała, któe choroba akcentowała, niesłychanie podkreślała i raz jeszcze ciałem czyniła.

(T. Mann, Czarodziejska góra)

2: Humanista nie może źle mówić o ciele.

3: Rodzinne niedziele w ogrodzie. Dużo radości. Dużo wina.  

17:06, intymaty
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 lipca 2009

1: Odwiedziny. A. ślicznie wygląda jako młoda mama. B. ma w sobie to coś, co mają młodzi ojcowie. Jest rozczulający, kiedy mówi do maleństwa w wózku: Córka, cicho, teraz tatuś mówi, albo: Ona nie będzie wychodziła z domu. Spacerek dookoła stołu wystarczy.

2: A ja jestem roztrzęsiona. I wieczór w ogrodzie kończy mi się migrenowym bólem głowy. Nie do życia.

12:09, intymaty
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 lipca 2009

1: Tak piszą kobiety - mówi pani Elżbieta - wiedzą, gdzie zaczynają, bez pojęcia, jak skończą.

2: Piszę ołówkiem po białych kartkach. Dodaję notatki czerwonym cienkopisem. Na wydrukach tylko ołówkiem. Piszę na balkonie, zmieniam filiżanki. Zostanę autorką - myślała Narcyza. I została. Dużo kreślę. Prowadzę jednocześnie trzy wątki. Czytam i wiem, że już jest dobre. I że tyle jeszcze można dodać. A momentami tylko siedzę i patrzę na ten stół zarzucony papierami. I uśmiecham się. Jest jakby radośniej. Babcia czuje się lepiej. Enjoy.

3: Sąsiad-ojciec wieczorami spaceruje z córeczką po parku. Ona prowadzi plastikowy pojazd z pedałami, on niesie książkę. Spędzają w parku najwyżej kwadrans. Czasem po kilku minutach przychodzą po raz drugi. On mówi do niej Marlenko. Ma jasne włosy i koszulkę w paski. I mówi dużo. Ciepło. Rozmawia z nią. Coś jej nie wychodzi. Ona złości się tak, jak złoszczą się małe, rozpieszczone dziewczynki. No co? - pyta ją. [To jest ten ton, którym czasem mówi do mnie Wojtek] Rozmawia z nią jak z małą kobietką. Z miniaturą swojej żony. Myślę, że poznał ją na studiach, razem pracują. Mają syna. Nastolatka, trochę nijakiego. I córeczkę. Córeczkę tatusia.

14:28, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2009

1: Ta bluzka ma wzór w czarne i białe koła, i rękaw kończący się pod łokciem. To on podoba mi się najbardziej.

2: Kiedy byłam małą dziewczynką, [wróciło mi to: 2,1 - myślę zapisując to zdanie] nosiłam kloszową spódniczkę w granatowe groszki. Bluzka do niej była kobieca, bez ramiączek.

3: Zamiast gazet czytam harlequiny. I Austen.

4: Deep inside, you cry cry cry
Don’t let your hope,die die die


11:58, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2009

1: W sposób niemiły, acz kulturalny, wypowiadam się o koledze Sis. Mała tylko niemiło: Nie miałby miejsca, żeby się u mnie pokazać. Przecież ja za niego nie wychodzę; dobrze mieć takich kolegów - mówi Sis. - A nie tak jak ty siedzieć w domu w środku lata w skarpetkach.

2: Tomek mówi, że będzie trochę w Polsce, że moglibyśmy się spotkać. Nie moglibyśmy. Wymiguję się pakowaniem walizek.

3: Od rana sąsiad-ojciec zajmuje się córeczką w ogrodzie. Rozczulające.

12:15, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lipca 2009

1: Jest zbyt zimno. Do spódnicy z falbankami zakładam skarpetki. Śpi ze mną spaniel mojej siostry. Ciepłe stworzenie. E. jest już tam i żałuje, że mnie nie będzie. Bez Ciebie . traci smak. A ja nie. Wymyśliłam sobie kilka innych rzeczy. Bez E. I coraz częściej myślę, że bez nikogo. Że tak jest dobrze. Nie możemy się zdzwonić z Endżi. Czasoprzestrzeń. Maile do Anny i od Ani.

2: Milcząca obecność Babci. Epizod depresyjny. Pijemy razem cappuccino w filiżankach w pomarańczowe i żółte kwiaty. Bo takie są radosne.

13:16, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2009

1: Nie zwykłam robić postanowień ani planów. Życie i tak robi, co chce (banał, wiem). Ale (bo zawsze jest jakieś ale i zawsze jest jakieś gdyby, i tylko w tych wypadkach jestem w stanie użyć okolicznika zawsze)... ale moje naiwne (czy moja naiwność ma jakieś granice?) zapatrzenie w słowo pisane sprawia, że kilka rzeczy muszę zapisać tylko po to, żeby o nich pamiętać (niezapisane przepada w niebyt).

2: Są chwile, kiedy wydaje mi się, że Go nie ma. Że ja Go stworzyłam z tego, co chciałam, co przeczytałam, przeczuwałam, o czym marzyłam i pragnęłam. Wtedy Go widzę. W półcieniu korytarza. Oczy. Cień zmarszczek w ich kącikach, kiedy się uśmiecha. Rzęsy. Cień rzęs. Jestem zazdrosna o wszystko, co widzi, choćby w fantazjach. Jest Go coraz mniej.

20:54, intymaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona