...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
środa, 25 stycznia 2017

1: Usiłuję określić, co właściwie wobec tego czuję. Jest mi przykro, może smutno. Może jestem zła.

2: Jakie to dziwne, przypadkiem uczestniczyć w czyimś życiu.

3: Masz jeszcze dziś pacjentów? Jeszcze trzech. Nie sądzisz, że powinieneś to odwołać? Ale jak to? ... Żeby to uczcić i spędzić czas razem? To by było sympatyczne, mówię. Zadzwonię do niej, mówiła, żebym zadzwonił

22:12, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2017

1: P. pojawia mi się w snach, mimo zracjonalizowania mojej do niego sympatii. Bo przecież mój do niego stosunek nie jest racjonalny. 

2: Sz. chadza na interwencje do swojej byłej fiancée, obecnej best friend. Bo ma ataki paniki. Bo przypadkiem, po wypadku rowerowym, zdiagnozowano u niej glejaka. Czasem muszę tam zostać na noc, mówi. 

3: Ta pustka nie daje się wypełnić.

22:44, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 stycznia 2017

1: Ja nie wiem, czy ty się nie przepracowujesz, mówi P. Masz drugi pod rząd weekend intensywniejszy niż cały tydzień. Wiem, że tak, mówię. Ale co z tego, myślę. Myślę też, że jeszcze tylko pół roku, nawet mniej w tej chwili.  

23:07, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 stycznia 2017

1: To czego posłuchamy, pyta P. Zależy, jaki masz nastrój. Zawsze dobry.  Nothing's Gonna Hurt You Baby, mówię. Cigarettes After Sex? Yhm. Okładka już mi się podoba, mówi.

2: To napiszesz? Powiedziałam, że napiszę. Ostatnio mówiłaś, że cię nie prosiłem. Powiedziałam, że napiszę.   

22:43, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 stycznia 2017

1: Mój szef, szef wszystkich szefów, CEO, w odpowiedzi na maila ze świątecznymi życzeniami pisze mi: stęskniłem się za tobą, szkoda, że nie mieliśmy okazji porozmawiać na wigilii. Nie mieliśmy, bo nie raczyłam się pojawić, jak przystało na socjopatkę, stwierdza Sz.

2: Z okazji urodzin W. wysyła mi życzenia w krótkiej wiadomości tekstowej. Aż się uśmiecham do ekranu. Chcę go zapytać, czy robi się sentymentalny na starość. To... miłe. To jak to było z tymi życzeniami, W., po wyjściu zapisałeś sobie w telefonie, kiedy wysłać? Teraz się będziemy przyjaźnić? Coś się jakby zmieniło.

3: Płaszcze do oddania, tylko książki zawsze przychodzą takie, jakie powinny być.

15:57, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 grudnia 2016

1: Słucham historii miłosnych. 

2: ... zdradziłeś ją? Śmieje się, jakbym zapytała o najbardziej oczywistą rzecz świata. Oby to raz. Z takim poczuciem, że to była zdrada? Na początku tak, miałem wyrzuty sumienia, ale tylko do momentu, kiedy to się stało... naturalne. Czyli, będąc z nią przez te trzy lata, sypiałeś z inną? Tak.

3: Co ona ma w głowie, że go tak przyjęła z powrotem, myślę. Nie szanowałam jej, bo gdybym szanował, tak bym nie robił. A nie masz wrażenia, że nie będziesz jej szanował, bo już wiesz, że cokolwiek zrobisz, ona i tak będzie? Mam.

4: Co on ma w sobie, że one go tak chcą. Mówi, że tak mnie kocha, że nie mogłaby beze mnie żyć. Zastanawia mnie, z czego to wynika. Bo tak można, kiedy się kocha pierwszy raz, ale później...  

5: Dwudziestokilkuletni, a dziesięć lat od niej młodszy, chłopak Wioli mówi, że to przecież nic dziwnego, że on też chadzał do domów publicznych, zanim ją miał. Ciebie to nie dziwi, pyta mnie z niedowierzaniem Endżi. Nie, mówię, skłonna jestem traktować to fizjologicznie.   

6: Nie wrócił do niej? Nie. Teraz się spotyka z laską młodszą chyba ze dwanaście lat. Tak? Tak. Śmieje się. Chciałbym z nim teraz pogadać. O tym, jak się kocha małolaty? No przecież on by powiedział bzyka.  

7: A Em, co? Nic. 

23:48, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 grudnia 2016

1: Tak naprawdę, to byłam zła, mówię do Endżi. W końcu mówisz jak człowiek, stwierdza ona. Twój stoicyzm bywa nieludzki. Jakby cię nic nie obchodziło.  

2: W tym roku robię też kartkę świąteczną dla Sz.

3: Mam być tendencyjny? Nie, zaskocz mnie. To dlaczego jeszcze tego nie zrobiłaś? Bo mnie nie poprosiłeś. Prosiłem cię jeszcze zanim pojechałaś do Kon. Najwyraźniej źle się za to zabierasz. To z kwiatkami mam cię prosić? Tak, herbaciane róże, pamiętaj. To wcale nie będę cię prosił, znajdę kogoś innego. Znajdź. Od pół roku tak się z P. droczymy. Niekonkluzywnie. Myślę, że dostanie ode mnie prezent w mailu. Znaj moje dobre serce. Przecież ty nie masz serca. Racja. Lubię cię z wyrachowania.  

4: Bardzo jestem z siebie zadowolona po przeczytaniu pliku od ar. Tylko teraz nie wiem, co zrobić.

09:39, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 grudnia 2016

1: Siódma trzydzieści rano, sobota, głośna miłość w mieszkaniu na górze albo na dole. No cóż, wstaję szybciej niż zamierzałam.  

2: Ósma trzydzieści. Widzę ten budynek i nie wiem, śmiać się czy płakać. Przez kilka sekund mam w głowie taką myśl, żeby stąd i iść nie wracać. Po-co-mi-to. Ale mam przecież umysł naukowca i szybko włącza mi się racjonalizacja. Bo przecież jeszcze tylko pół roku. Wchodzę. Nawet nie złorzeczę w duchu. Zdecydowałam, że z pewnymi sprawami nie będę się szarpać. Tak spokojnie o tym mówisz, stwierdza Endżi na początku tygodnia. A jak mam mówić o czymś, na co nie mam wpływu.   

3: Jedenasta z minutami. Kontynuowanie tego jawi mi się absurdalne. Kobieta w wiśniowej marynarce mówi mi, że nie można zakładać, że się nie będzie. Nie można tak komuś mówić, myślę. Nie jestem pewna, co o niej myślę. Na korytarzu słyszę o niej: Jak można pracować do dwudziestej, mając małe dziecko - wypowiedziane tonem kategorycznej dezaprobaty matki-polki-przedszkolanki, na który jestem uczulona. Świadomie się od nich alienuję.

4: Po piętnastej. Dochodzę do wniosku, decyduję w zasadzie, że nie będę tego ciągnąć, w sensie rozwijać formalnie. Robię to z żalem, ale też z poczuciem słuszności. Nie myślę jednak, że nigdy. To znaczy, że w przyszłym roku będę miała więcej czasu.

5: Przypomina mi się, że miałam sobie kupić maxi sukienkę boho koniecznie z długimi rękawami na własne przyjęcie urodzinowe i obawiam się, że tydzień to za mało, żeby ją znaleźć.   

23:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 grudnia 2016

1: Przysypiam w dzień pod błękitnym, miękkim kocem. Śni mi się P. w moim domu, śni mi się, że P. mnie całuje w szyję tak, żeby mi tam został ślad tego całowania. Taka scena, w której bohater całuje w szyję bohaterkę, która jest śmiertelnie chora, ale on o tym nie wie, w Brudzie Piotra C, który przeczytałam jednego wieczora do poduszki jak harlequina.

2: Śni mi się P., którego atrakcyjność spada, kiedy widzę, jak pisze wiadomości tekstowe. Nic mi tak nie skreśla faceta jak to, że pisze niedbale czy nieumiejętnie, że popełnia błędy, które nie są stylizacją na neooralność, chociaż ładnie mówi. Oceniam to jako nienormalne

3: Zamiast spać, przygotowuję prezentacje do wykładów. Bo dziś na wykład nie można zajść z naręczem książek, ale z fragmentami do rzucenia, jak mawia ed, na ścianę. 

03:14, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 grudnia 2016

1: Będę pisała poradnik: Jak przeżyć na izbie przyjęć. Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate i dantejskie sceny. Młody chirurg głaszcze mnie po włosach i mówi, że wszystko będzie dobrze, a ja myślę, zabieraj pan te ręce. To może być bardzo poczytna pozycja, mówi Sz., kiedy już udaje się nam porozmawiać. Słyszałem, że miałaś wypadek. Raczej upadek. Dziwne wrażenie, kiedy słyszy się uderzenie własnej czaszki o posadzkę. Skończyłam z potłuczoną głową, w kołnierzu i na desceJezu, kto ci ten kołnierz założył, pyta P. Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś, przyjechałbym na ten SOR potrzymać cię za rękę. Właśnie za takie teksty jestem w stanie go lubić, mówi o nim Endżi. Później rozmawiamy o tym, że w obecnej sytuacji ta 15.00 jest dla mnie niewykonalna i raczej jestem nastawiona na brak tej godziny i P. mi tłumaczy, że po południu będzie trudno, i na pewno nie od razu ta zmiana, ale uparcie przegląda swój terminarz i w końcu stwierdza, że po prostu zapyta i przestawi kolejność. Ale nie pyta, od razu wpisuje mnie dwie godziny później. Jak na kogoś, kto całkiem niedawno sugerował mi zbieranie zabawek i szukanie kogoś innego do współpracy, zaskakująco szybko znalazłeś pasującą mi godzinę, mówię mu. 

2: Przesypiam, jak trzy poprzednie doby, urodziny Sz., w przeddzień których zostawił swoją M, która ostatnio bywała tylko królową lodu przez trzy godziny raz na dwa tygodnie. Tyle miesięcy cię już nie widziałem, może jednak wpadniesz do naszego biura, pyta. Do biura nie, ale zobaczymy, co będzie dalej.

3: Dużo śpię, do niczego się nie zmuszam, na wiele sobie pozwalam, chodzę po domu w spodniach od piżamy, bez stanika i w miękkim swetrze. Mało czytam, robię szybką ocenę dla B. wcześniej niż w połowie grudnia, bo chcę to już mieć za sobą, a przecież powiedziałam, że zrobię. W międzyczasie B. prosi jeszcze o wypowiedzenie się na temat. Tego się nie da czytać, więc piszę od nowa. Mam rozregulowane rytmy dobowe i włącza mi się nadreaktywność, drapią mnie szwy po wewnętrznej stronie koszulki.

4: To jest moment, w którym mogłabym powiedzieć: Em, miałeś rację, za dużo pracuję. Ale jest tak, że to zmienia perspektywę, pyta P. Widzę, że jest, mówi.  

5: Jestem przeciążona. Takie słowo przychodzi mi na myśl zamiast przemęczona.  

22:09, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona