...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
poniedziałek, 04 lipca 2016

1: Książka Łurii pachnie starą biblioteką z dzieciństwa, w której pani Halina paliła papierosy przy swoim biurku. Najmniej interesowały mnie tam regały z książkami dla dzieci i młodzieży. Najbardziej - słowniki, atlasy i leksykony, które pani Halina trzymała na półkach za sobą i wydawała poważnym osobom.

2: Śniła mi się dziś Endżi. Piszę do niej bez żalu. 

3: W pracy się emancypuję. Nie wychylam, nie chcę. Jestem zgodna, przytakuję. Bo myślę o czymś innym.

4: Układam Sacksa na stoliku z książkami do czytania.

5: Powiedziałam: skąd wiesz, że sam nie masz problemu. Powiedziałaś: może to ty masz problem. Inaczej to zapamiętałam. Wychodzę dziesięć minut później, słucham o tym po raz kolejny. Do mnie jako kogo on to mówi. Jeszcze zanim wyjdę, jest mi przykro, że nie można nic zrobić, żeby ktoś przestał kogoś kochać. Niektórych to rozwija. Niektórzy, nie wiedzieć czemu, stoją w miejscu, popełniają te same błędy. P, o niektóre miłości nie trzeba walczyć, mówię w drzwiach. 

6: Trussardi, Donna

22:38, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lipca 2016

1: Sprawdzam ćwiczenia z warsztatów, matko, jak groch o ścianę. Poprawność językowa nie istnieje. Wyczucia - bo o wyczucie tu chodzi - również brak. Gratuluję nam, Sz., straciliśmy kilka ładnych godzin, które ty mogłeś poświęcić na mówienie do mnie, a ja - na słuchanie ciebie.

2: Jestem jak ta Aleksandra z aspergerem, mówię do niego, nie odzywam się niepytana. Trochę takAle z nią robię postępy, mówi. Ostatnio nawet ze mnie zażartowała, całkiem zręcznie.

3: W ocenach jestem merytoryczna, mam nadzieję, że krytyka wychodzi mi konstruktywnie. Powściągam bycie ostrą. 

4: Paznokcie w kolorze Intensive Pink.  

23:22, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2016

1: Już kiedy wychodzę, mam takie wrażenie, że powinnam wrócić i powiedzieć coś, co skończy tę rozmowę. Ale wydaje mi się to teatralne. Niestety podejrzewam się o skłonność do dramatyzowania. Wychodzę i powinnam to zostawić za drzwiami, zamiast zabierać ze sobą.

2: Myślę, że kiedy emocje opadną, wrócicie do siebie. Jeśli do siebie wrócimy, to tylko w sytuacji, kiedy zaczniemy chodzić na terapię. Żeby chodzić na terapię dla par, trzeba najpierw ze sobą dojść do ładu. To ona by chodziła, ten psycholog miałby pełne ręce roboty. A skąd wiesz, że ty nie potrzebujesz psychologa, skąd masz pewność, że w tobie nie ma problemu? Z taką pewnością mówi o jej problemach. A jakie on czy ja mamy kompetencje, żeby wyrokować o czyimś życiu psychicznym? Feministka we mnie nie znosi, kiedy jakikolwiek facet w tak przykry sposób mówi o jakiejkolwiek kobiecie i nie uznaje deprecjonowania osoby na tle osobistych animozji. Feministka we mnie nie chciałaby oglądać na oczy faceta, który by tak źle o niej mówił, oczywiście, gdyby wiedziała, że mówi to, co mówi, ale przecież pewnych rzeczy można się spodziewać.

3: Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego inteligentni ludzie to sobie robią przy braku relacji innych niż przywiązanie. Bo jest ładna? Na niektórych zdjęciach jest. Bo w łóżku fajnie wychodzi? A od kiedy to wystarczy na dłużej niż początek? Jeśli problemem są rozbieżne wizje związku, żadna terapia nie pomoże.

4: Ale ty wiesz, że mówisz coś innego niż robisz…?

5: Uderza mnie, że mówił mi o niej od dwóch lat w różnych kontekstach. I nigdy nie powiedział nic dobrego. Jakby o dobrym się nie mówiło, bo jest oczywiste. To tak jak ze szczęśliwymi miłościami – nie mają historii. To za co ją kochasz, poprawiam to zdanie, co w niej kochasz? Teraz? Nie wiem. Ona kiedyś była inna. Ale nie ma żadnego kiedyś, jest tylko teraz. To, co się wydarza teraz.

6: Wiesz, P, myślę o tym, jak się skończyła, urwała właściwie, ta nasza rozmowa, twój monolog. Zauważyłeś to? Taki opór konwersacyjny wobec różnicy światopoglądowej. Albo prościej: wobec nieprzystawalności czyjegoś punktu widzenia. Cenna obserwacja. Piszę mu po powrocie.

7: Czuję, że dalej uderzasz do mnie, nie wiem, czy jestem w błędzie…??? (…) Tak to odebrałem. Stąd moje zdziwienie, bo niby zgadzasz się ze mną, a na koniec uważasz, że coś jest nie tak… Dziwnie to wyglądało…

8: To się nazywa nadinterpretacja, pojawia się wtedy, kiedy ludzie nie znają się na tyle, by być pewnym intencji drugiej strony. (…) Mam też takie poczucie, że nie mam prawa wypowiadać się o twoim życiu, dlatego robię to zdawkowo i później mamy takie kwiatki. Właśnie dlatego już skończę.

9: Nie ma czegoś takiego jak dobry, bo powszechny, punkt widzenia. Nie ma nawet czegoś takiego, jak jeden punkt widzenia. Jest twój, jej, mój, jej bliskich, twoich bliskich, ludzi, którzy was znają, ludzi, którzy patrzą z zewnątrz. Przyjmowanie, chociaż dostrzeganie, cudzej perspektywy sprawia, że jest się dobrym literaturoznawcą, ale w życiu jest zupełnie niepraktyczne. W życiu są erotemy: tak, nie. Inaczej się analizuje ludzi, którzy nie są z papieru.

10: Nie przypominam sobie, żebym powiedziała to, co on zrozumiał. Z pewnością mam tendencję do reagowania milczeniem. Wydaje mi się, że wcale nie chcesz rozmawiać, tylko mówić, P. I w ogóle nie przyjmujesz krytycznej wobec siebie optyki.

11: W tym momencie rozdźwięku, kiedy milczymy, mam wrażenie, że podświadomie sprawia mi ból – bo go nie rozumiem.

12: Zasypiam z tymi myślami. A później wraca do mnie to zdanie: Czuję, że dalej uderzasz do mnie, nie wiem, czy jestem w błędzie…???, któremu można przypisać inne znaczenie. Przychodzi mi to do głowy po tym, jak w międzyczasie kończę pierwszy tom dzienników Sontag, wybrzmiewający uwagami o frustrującym życiu seksualnym. To jest oczywiście podświadome, ale sens tego zdania da się sprowadzić do kolokwialnej wypowiedzi: czy ty mnie kokietujesz, zalecasz się, czegoś ode mnie chcesz? Czy on wie, że jest dla mnie atrakcyjny? Że mnie jakoś pociąga? Oczywiście, że bym chciała ciebie dla siebie. Te wszystkie przeniesienia i projekcje, które mam w głowie. Bo to istnieje tylko na poziomie wyobrażenia. 

13: Są takie momenty, w których iluzje P, które sobie w sobie stworzyłam opadają. Jak wtedy, kiedy tak źle o niej mówi. Albo wtedy, kiedy reaguje złością na to, co o nim mówię. Bo to była złość. Czasem jesteś tylko małym P, który jest taki biedny, a ona zawsze niedobra, kolejna ona, i potrzebuje słownych głasków: że tak, masz rację, jest po twojemu.

14: Dużo bym ci chciała powiedzieć, P, bo z daleka więcej widać, co naturalnie nie znaczy, że lepiej, ale liczy się możliwość przyjęcia innej perspektywy. Czy to kwestia dystansu, głębokości spojrzenia, refleksyjności, cynizmu? Głębokość mojego spojrzenia ma granice i z pewnością są tam płycizny. Dużo bym ci chciała powiedzieć, ale teraz boję się sensu tego zdania. Nadinterpretacji czułości, bezinteresowności, na którą mało kto jest gotowy. Bo czy można coś komuś dać i nic nie chcieć? Tym bardziej, że my się nie przyjaźnimy, P. Pracujemy ze sobą, tak o tym myślę, od dwóch lat spędzamy ze sobą godzinę czy dwie w tygodniu. I jesteśmy obcymi dla siebie ludźmi, którzy znają zapach swoich perfum. Taka praca.

15: Taka jestem odklejona od rzeczywistości, że to już nie tylko zastanawia, ale boli. To mnie zamyka jeszcze bardziej. Piszę to wszystko, bo nie jestem pewna tego, co mówię. Wiem, co myślę i co czuję, ale nie mam pewności, że jest to wyrażalne, że słowa ekwiwalentyzują myśli. Interpretacja, nadinterpretacja, misreading. Przemyślenie zamiast przeżycia. Przeintelektualizowanie. Potrzebuję zewnętrznego potwierdzenia, skąd mi się to wzięło?

16: Najgorsze jest to, że jestem przekonana, że to, co myślę o tym ich związku jest słuszne. Świadomość hipertroficznego ego. 

 

01:07, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 czerwca 2016

1: Jak on ją kochał, myślę, kocha. Szedł za trumną ze ślubną wiązanką czerwonych róż, bo za kilka dni trzydziesta pierwsza rocznica. To taka miłość cierpliwa, łaskawa, co nie szuka poklasku. Niefilmowa taka, na życie. 

2: W małomiasteczkowym kościele zrobionym na barokowy marmury na ścianach były malowane.

3: Upadają mi tam racjonalizacje. Słucham kapłana, płaczę, przewartościowuje mi się w głowie.

4: Kilka dni przed, T. poszedł na cmentarz, na grób swojej marki, którą żegnał w ubiegłym roku; modlił się, żeby już ją zabrała. Tereska wzięła ją do siebie, mówi Dżej.  

00:17, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 czerwca 2016

1: 'Wyobraziłem sobie, że podciągam cię tę sukienkę, żeby położyć ci dłonie na udach'.

2: 'Wyobraziłam sobie, że podciągasz mi tę sukienkę, żeby mi położyć dłonie na udach'.  

23:12, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 czerwca 2016

1: Kremowa sukienka w kwiaty w odcieniach różu, turkusy na szyi, dekolt większy niż zwykle, nawet mi się to podoba. W holu spotykam ed. Ładnie pani wygląda, mówi. Ona też. Prowadzimy z Sz. warsztaty dla studentów. Sz. czuje się swobodnie, widać, że uczył. Studenci entuzjastyczni, zadziwiająco. 

2: Pan od okien i drzwi traktuje mnie jak rozkapryszoną panienkę. Bo ludzie z tych katalogów wybierają wszystko. Robi mi się tu reakcja awersyjna. Chcę wszystko na zamówienie. 

3: Ty zawsze taka jesteś, pyta P. Moje milczenie jest dla niego niezrozumiałe, dlatego usiłuje bawić nas oboje seksistowskimi uwagami. Wywołują one we mnie sardoniczny uśmiech na tle pytania: lepiej ci, jak sobie pogadasz? Z W. też nie rozmawiacie na tyle tematów, pyta dalej. Czasem mnie zaskakuje, jakie szczegóły z moich wypowiedzi on zapamiętuje - tylko te odnoszące się do normalnego życia.   

4: Później leżę na podłodze zalanej słońcem, raczej nieubrana, czytając dziennik młodej Susan Sontag. Wspaniała jest. 

5: Takie zdanie z Myśliwskiego: "Dla siebie cię będę kochać, nawet gdybyś nie istniał". 

6: Pod wieczór. Telefon. Myślę, że to Dżej. Ona. Już. Niespełna tydzień. Pakujemy w pokrowce czarne sukienki.  

23:38, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 czerwca 2016

1: Odbieram książki. Do nowotworowej Sontag wzięłam Pilcha, żeby poczytać o parkinsonie. Tak sobie myślę, że to wszystko zawodowo i co by tu poczytać dla samego czytania. Przychodzi mi do głowy Miłość w czasach zarazy.  

2: Przychodzi W. Opalony, bo z Włoch, w koszulce z kolorze przybrudzonego szafiru, ładnie mu. Jest, po dłuższym niewidzeniu, taki moment przywykania do siebie, które się odbywa w milczeniu. Tak mi się kojarzy: "Nie widziałam cię już od miesiąca. / I nic. Jestem może bledsza / Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca", Pawlikowska-Jasnorzewska, Pocałunki. Pocałunki mi się od jakiegoś czasu nie kojarzą.  

01:08, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 czerwca 2016

1: Podniesiesz to biodro, czy nie, pyta. Nie. Powiedz od razu, że po prostu lubisz, jak trzymam ręce na twoim tyłku. Lubię i tylko po to tu przychodzę, odpowiadam. Później: Masz oczy jak cyganka, mówi P. To mnie zastanawia, czy on ze wszystkimi tak. Wszak to nieprzyzwoicie. Ale potrafię sobie wyobrazić, że tak. 

2: Kiedy kończę czytać i wracam na swoje miejsce, Sz. siedzi na krześle obok i się uśmiecha, chwilę później nachyla się, żeby powiedzieć: no, widzisz, nie było tak źle. Dobrze też nie było, myślę, zawsze wiesz, kiedy nie było dobrze. Ale tego się spodziewałam; ostatnie rewelacje we własnym wykonaniu trudno by było pobić. I przez jeden moment mam ochotę oprzeć czoło na jego ramieniu z oddechem ulgi, że już po. Niedorzeczne, myślę. Ale myślę też, po raz któryś, że mogłabym się w nim – nawet nie zakochać, bo to takie duże słowo – zadurzyć, na chwilę i bardzo płytko. Ciekawe, czy później dalej moglibyśmy ze sobą pracować.

3: On to jest chyba w tobie zakochany, mówi wieczorem Pat. Co ty pleciesz, pytam. Tak na ciebie patrzył, jakby był. Chociaż nikomu tego nie opowiadaj. Za późno.

4: W pracy G. wścieka mnie tak niemiłosiernie, że aż mnie to dziwi. Że ambicjonalnie, emocjonalnie. Burza w szklance wody. Do chwili, w której pojawia się w mojej głowie pytanie: czy ta firma jest dla mnie ważna? I odpowiedź zmienia perspektywę.

5: Zamawiam książki. Na pocieszenie, na wypełnienie, na nowe mieszkanie. Dzienniki Susan Sontag, trochę mityczne, jeszcze w czasie studiów czytałam o oryginałach. O wielu rzeczach z tamtego okresu zapomniałam, ale one wracają. Cortazara Gra w klasy czaka na półce od ośmiu chyba lat. Miałam ją ze sobą tego lata, kiedy poznałyśmy się z Endżi. Jakoś w połowie studiów, już po Ukochanym; byłam wtedy natchniona, wchłaniałam w siebie książki i żyłam cytatami. Czasami mi jej brakuje. I bardzo o niej latem pamiętam. A przez resztę roku prawimy sobie kurtuazje. Intensywna przyjaźń nam się zakończyła jak namiętna miłość, wypaleniem.  

6: Sobota, trochę po południu. Dzwoni Dżej. Że mama z rakiem trzonu macicy, stadium III po operacji, bez nadziei. Nie próbuję jej pocieszać.

22:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 maja 2016

1: Kilka minut przed dziesiątą rano. A co ty taka jesteś, pyta P. Boli cię szyja? Nie wyspałaś się? Źle spałaś? Źle, bo sama? 

2: Zauważyłeś, że jest tak, że albo nie dzieje się nic, albo dzieje się wszystko? U mnie teraz dzieje się wszystko. Ale nic nie opowiadam.

3: Myślałem o tym, co powiedziałaś o tym portfolio. Mówi, że zrobi. Oczywiście, że mówi. Biznesowe portfolio. Z humanistki pierwszej wody staję się specjalistką budowania wizerunku. 

4: Rozjaśniam końcówki. Znów chcę mieć blond. 

22:40, intymaty
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 maja 2016

1: Nad ranem śni mi się W. Dawno mi się już nie śnił.

2: Yoga, deep stretch workout

21:31, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona