...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
sobota, 17 grudnia 2016

1: Siódma trzydzieści rano, sobota, głośna miłość w mieszkaniu na górze albo na dole. No cóż, wstaję szybciej niż zamierzałam.  

2: Ósma trzydzieści. Widzę ten budynek i nie wiem, śmiać się czy płakać. Przez kilka sekund mam w głowie taką myśl, żeby stąd i iść nie wracać. Po-co-mi-to. Ale mam przecież umysł naukowca i szybko włącza mi się racjonalizacja. Bo przecież jeszcze tylko pół roku. Wchodzę. Nawet nie złorzeczę w duchu. Zdecydowałam, że z pewnymi sprawami nie będę się szarpać. Tak spokojnie o tym mówisz, stwierdza Endżi na początku tygodnia. A jak mam mówić o czymś, na co nie mam wpływu.   

3: Jedenasta z minutami. Kontynuowanie tego jawi mi się absurdalne. Kobieta w wiśniowej marynarce mówi mi, że nie można zakładać, że się nie będzie. Nie można tak komuś mówić, myślę. Nie jestem pewna, co o niej myślę. Na korytarzu słyszę o niej: Jak można pracować do dwudziestej, mając małe dziecko - wypowiedziane tonem kategorycznej dezaprobaty matki-polki-przedszkolanki, na który jestem uczulona. Świadomie się od nich alienuję.

4: Po piętnastej. Dochodzę do wniosku, decyduję w zasadzie, że nie będę tego ciągnąć, w sensie rozwijać formalnie. Robię to z żalem, ale też z poczuciem słuszności. Nie myślę jednak, że nigdy. To znaczy, że w przyszłym roku będę miała więcej czasu.

5: Przypomina mi się, że miałam sobie kupić maxi sukienkę boho koniecznie z długimi rękawami na własne przyjęcie urodzinowe i obawiam się, że tydzień to za mało, żeby ją znaleźć.   

23:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 grudnia 2016

1: Przysypiam w dzień pod błękitnym, miękkim kocem. Śni mi się P. w moim domu, śni mi się, że P. mnie całuje w szyję tak, żeby mi tam został ślad tego całowania. Taka scena, w której bohater całuje w szyję bohaterkę, która jest śmiertelnie chora, ale on o tym nie wie, w Brudzie Piotra C, który przeczytałam jednego wieczora do poduszki jak harlequina.

2: Śni mi się P., którego atrakcyjność spada, kiedy widzę, jak pisze wiadomości tekstowe. Nic mi tak nie skreśla faceta jak to, że pisze niedbale czy nieumiejętnie, że popełnia błędy, które nie są stylizacją na neooralność, chociaż ładnie mówi. Oceniam to jako nienormalne

3: Zamiast spać, przygotowuję prezentacje do wykładów. Bo dziś na wykład nie można zajść z naręczem książek, ale z fragmentami do rzucenia, jak mawia ed, na ścianę. 

03:14, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 grudnia 2016

1: Będę pisała poradnik: Jak przeżyć na izbie przyjęć. Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate i dantejskie sceny. Młody chirurg głaszcze mnie po włosach i mówi, że wszystko będzie dobrze, a ja myślę, zabieraj pan te ręce. To może być bardzo poczytna pozycja, mówi Sz., kiedy już udaje się nam porozmawiać. Słyszałem, że miałaś wypadek. Raczej upadek. Dziwne wrażenie, kiedy słyszy się uderzenie własnej czaszki o posadzkę. Skończyłam z potłuczoną głową, w kołnierzu i na desceJezu, kto ci ten kołnierz założył, pyta P. Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś, przyjechałbym na ten SOR potrzymać cię za rękę. Właśnie za takie teksty jestem w stanie go lubić, mówi o nim Endżi. Później rozmawiamy o tym, że w obecnej sytuacji ta 15.00 jest dla mnie niewykonalna i raczej jestem nastawiona na brak tej godziny i P. mi tłumaczy, że po południu będzie trudno, i na pewno nie od razu ta zmiana, ale uparcie przegląda swój terminarz i w końcu stwierdza, że po prostu zapyta i przestawi kolejność. Ale nie pyta, od razu wpisuje mnie dwie godziny później. Jak na kogoś, kto całkiem niedawno sugerował mi zbieranie zabawek i szukanie kogoś innego do współpracy, zaskakująco szybko znalazłeś pasującą mi godzinę, mówię mu. 

2: Przesypiam, jak trzy poprzednie doby, urodziny Sz., w przeddzień których zostawił swoją M, która ostatnio bywała tylko królową lodu przez trzy godziny raz na dwa tygodnie. Tyle miesięcy cię już nie widziałem, może jednak wpadniesz do naszego biura, pyta. Do biura nie, ale zobaczymy, co będzie dalej.

3: Dużo śpię, do niczego się nie zmuszam, na wiele sobie pozwalam, chodzę po domu w spodniach od piżamy, bez stanika i w miękkim swetrze. Mało czytam, robię szybką ocenę dla B. wcześniej niż w połowie grudnia, bo chcę to już mieć za sobą, a przecież powiedziałam, że zrobię. W międzyczasie B. prosi jeszcze o wypowiedzenie się na temat. Tego się nie da czytać, więc piszę od nowa. Mam rozregulowane rytmy dobowe i włącza mi się nadreaktywność, drapią mnie szwy po wewnętrznej stronie koszulki.

4: To jest moment, w którym mogłabym powiedzieć: Em, miałeś rację, za dużo pracuję. Ale jest tak, że to zmienia perspektywę, pyta P. Widzę, że jest, mówi.  

5: Jestem przeciążona. Takie słowo przychodzi mi na myśl zamiast przemęczona.  

22:09, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 listopada 2016

1: Wychodzę z tych zajęć i myślę, że jestem autystyczna.

2: Z P. rozmawiamy jakby nigdy nic. Taki modus operandi, myślę. Raczej nieprzyszłościowy. P. kupuje koszulki z naszywkami - tak, jak mu powiedziałam. Niewykluczone, że faktycznie słucha. Tyle że wybiórczo i z nastawieniem na siebie.   

3: W. się uzewnętrznia, co traktuję jako oznakę zaufania. Ponieważ W. trzymał mi palce w ustach, a ja miałam łzy w oczach, nie sądzę, żeby mogło się między nami zdarzyć coś jeszcze bardziej ambarasującego. Czyli ją po prostu wykorzystałeś, raczej stwierdzam niż pytam. Tak, odpowiada po chwili. Nie pytam, czy przez trzy ostatnie lata sypiał z nią i myślał o tamtej, czy sypiał z obiema. Ta historia jest przykra z powodu jej, bo poświęciła dumę, tak myśli feministka we mnie; cyniczka myśli, że chodzi raczej o głupotę. O tamtej myślę, że... świat jest mały, dlatego bardzo możliwe, że miałam okazję ją spotkać; niestety nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, sama nie wiem - brakiem kompetencji czy empatii. To jaka ona jest, pytam jeszcze. Świetna, mówi. Endżi dopowiada, że w łóżku.    

23:08, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2016

1: Kłócimy się z P. Przez niezrozumienie. Od dwunastu tygodni jest tylko marudzenie, ciągle coś jest nie tak. Może powinnaś pracować z B., mówi w końcu. Chcesz ze mną pracować czy nie, pytam przed wyjściem. Ja cię mogę zapytać o to samo. Przychodzę tu od dwóch lat, czy to nie jest oczywiste? Uśmiecha się, kiedy mówi, że tak.        

2: Wieczorem, po pół roku nieobecności, Em pyta, co słychać. 

22:39, intymaty
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 listopada 2016

1: Jesteś usatysfakcjonowana wczorajszym spotkaniem, pyta B. w sms-ie o 20.40. Co to ma być, myślę.  

23:14, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 listopada 2016

1: Jak by to było, podnieść wzrok znad książki i patrzeć z fotela jak Sz. czyta na kanapie. To są jednak akty tchórzostwa z mojej strony - to nieodbieranie od niego telefonów wieczorami. Nie myślę już nawet o tym, że to nieładnie. To nie jest normalne - nie chcieć próbować. Bo ja robię tylko to, o czym sądzę, że ma szanse powodzenia. Tu nie mam takiego przekonania. Tak jak nie mam go w stosunku do prób klinicznych.

2: To jedyna moja miłość, mówię emfatycznie do P. o europejskim romantyzmie. Mówię to z ironią i świadomością teoretycznych kontekstów, których istnienie jest mu obce i zupełnie do rozumienia romantyzmu niepotrzebne. A można z nim iść do łóżka, pyta. Śmieję się. Chciałabym powiedzieć, że perliście, ale to raczej pusty śmiech. W międzyczasie nie patrzę na to, co robi. Zostawia mi siniaki na udach. W poniedziałek powie: boli, księżniczko? Tak ma być. Wysiadając pod domem z samochodu, myślę o tym, że nie mówię mu o tym, jak czasem jest mi fajnie, kiedy od niego wychodzę. Chcę mu to napisać, ale w pisaniu boję się nadinterpretacji.    

3: Jasno dociera do mnie, czym jest językowy obraz, późno i między wierszami.  

4: Spoko - w twoim słowniku jest takie słowo, z niedowierzaniem pyta W.  

23:04, intymaty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 listopada 2016

1: Napisać taki tekst, przez który poprowadzi się, przeprowadzi się czytającego. Werbalnie. Wysoka zawartość wykładników spójności tekstu.

2: Tak sobie myślę, że o tej Jasnorzewskiej coś jeszcze bym chciała napisać. Tekst o tekście.

3: Bardzo lubię, kiedy P. mówi do mnie gorgeous; hey gorgeous, bye gorgeous. Niestety nie ma brytyjskiego akcentu. Śni mi się.

4: Mam zaczętych klika książek, każdą czytam w innym dniu tygodnia.  

5: O tej porze roku chciałabym mieć na parapetach chryzantemy w kolorze wrzosowym. 

6: Od dziś prowadzę notes, uroczy notesik z kartkami w linie, z tematami do podjęcia, do opisania, do doczytania. Bo mi się myśli gubią.

7: Z okazji urodzin wysyłam Endżi koszulkę z napisem Jestem w wieku, w którym błędy popełniam świadomie i z przyjemnością. Jesteś szalona, mówi mi przez telefon. Wiem, odpowiadam. Jest idealna, dodaje. 

21:42, intymaty
Link Komentarze (1) »
środa, 26 października 2016

1: Cigarettes After Sex: ambient, dream pop, slowcore. Na jesień i na deszcz. Na chodzenie z gorącą czekoladą po pustym mieszkaniu, z bosymi stopami i w miękkim swetrze. Na wczesne popołudnia jak wieczory. W., ty mi robisz wieczór, w środku dnia. 

12:31, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 października 2016

1: Czy jest w ogóle coś, co na dłużej zajmuje twoją uwagę, pyta mnie P. Owszem, ty mnie dłużej zajmujesz; dłużej, za długo. Ale to nie ma znaczenia. Ja kocham tylko książki i nie mogę żyć bez tekstów z przypisami. Dociera to do mnie, kiedy wybieram praktyczne zajęcia.  

2: Jest piątek, po dwudziestej, dlaczego do mnie dzwonisz, gdzie jest twoja M, myślę, rozmawiając z Sz. Nie mówię tego głośno, to byłoby niegrzeczne, a ja i tak nie jestem najmilsza w czasie tych rozmów. Pyta później, jakie mam plany na weekend; to jest pytanie, które wymaga odpowiedzi: nie mam żadnych, żeby mogło być perspektywiczne. Unikam tu perspektyw, ale nie palę mostów. 

3: Czytam teksty Sz., odnotowuję w głowie. Myślę, że warsztatowe; takim właśnie słowem o tym myślę. Jest w tym metoda. Sz. zna zasady i je stosuje; prawdopodobnie myśli, że to właśnie decyduje o rezultatach. Tak też pewnie jest. Cały czas myślę o tym, że to są jednak teksty masowe. Językowo sprawny, usterki nie do wychwycenia dla potocznego odbiorcy, który raczej zauważy niedokładną interpunkcję niż defekty składni; praktyczna stylistyka też pewnie jest mu obca. Mam wrażenie, że nie ma w tym lekkości. Raczej schemat zamiast intuicji. Intuicja pozwala, jak to mówią, lać wodę w sposób przyjemny dla czytającego. Ale Sz. uchodzi teraz za mistrza w tym, co robi. Trochę żałuję, że nie poprawiałam go na początku. I że on nie poprawiał mnie. To by mogło być perspektywiczne.       

20:57, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona