...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
wtorek, 02 sierpnia 2016

1: Takie wrażenie, że śnił mi się P i że był lekceważący. Po powrocie znad jeziora ma poparzony słońcem nos i policzki. Twoja torebka robi wrrr-wrr-wrr. Nosisz do pracy wibrator, pyta. Jesteś ewenementem, jeśli chodzi o bezpośredniość kontaktu, mówię.  

2: Chciałeś coś? Poplotkować. O czymś szczególnym? No, raczej nie o życiu prywatnym. No, raczej. Sz. mówi, że jedzie do Kazimierza. Romantycznie, rzucam. Romantycznie, bo z dziewczyną, odpowiada. Niby wiedziałam, że nie będzie czekał, aż zacznę chcieć coś z nim, niby nie chciałam i nie zrobiłam nic, żeby chciał czekać, ale jakoś mi tak niemiło, kiedy o tym myślę. 

22:48, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2016

1: Pan od osteopatii wygląda na chłopca. Ma wąskie bordowe spodnie o koszulę w drobne ciemoniebieskie kwiaty. Dopiero z bliska widać, że ma więcej lat niż ja. Jest raczej oficjalny, delikatny. Nie jestem pewna, czy zarozumiały. Mówi mi rzeczy, o których wiem, ale o których zdecydowałam się nie myśleć. Teraz myślę, że to jest czas na zmiany.  

2: To, co bym chciał, żeby pani wyniosła z tego spotkania, to to, że punktem wyjścia są zmiany na poziomie dnia codziennego. ... żeby nie dodawać sobie obciążeń - to zapamiętuję. Panie K, powiem za tydzień, efektem tego pierwszego spotkania będzie siedmiotygodniowy urlop, bez jakichkolwiek zawodowych skrupułów.  

3: Wieczorem z rozmysłem nie odbieram telefonu od Sz. Rano nie piszę smsa, że oddzwonię po wyjściu z biura. Na coś czekam. Przeczekuję.

4: Stęskniłam się za czasem spędzonym z Tobą gdzieś, pisze Endżi. Umawiamy się na tydzień w Kon. w połowie sierpnia. Będziemy przesiadywać w parku, włóczyć się i do siebie mówić. 

22:55, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2016

1: Lubię te nasze spotkania, mówi P. Szyderco ty, mówię ja. Poważnie, mówi i mnie przytula. Kiedy myślę o nim przez pryzmat tego, co powiedział W, nie lubię go. Nie mogłabym go takiego lubić. A lubię za szczegóły, nie za całokształt. Myślę, że P. jest nieszczęśliwy i myślę, że nie przyznaje się do tego sam przed sobą. 

2: Wyjście do pracy zajmuje mi dwadzieścia minut, w czasie których okazuje się, że różowo-kremowa sukienka wisi na wieszaku wygnieciona i w żadnym wypadku nie nadaje się do założenia. Jadę z niedosuszonymi włosami. Napijesz się czegoś, pyta mój szef, który nie ma już nad sobą nikogo. Nie, dziękuję. Głupie pytanie, ty nigdy nic nie chcesz. Zanim wyjdę, opowie mi jeszcze o problemach z synkiem, jakby mógł mi o tym opowiadać tylko dlatego, że jestem kobietą. 

3: Czwartek. Wiesz, co znaczy ogień we śnie, pyta P. Zależy od kontekstu. I od wykładni, którą przyjmuje interpretator. Poniedziałek. Nie będzie mnie, jadę nad jezioro. Między wierszami pojawia się koleżanka, szwendanie się i gotowanie. Czyż freudyzm nie jest uniwersalny, myślę. 

00:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 lipca 2016

1: Sz. źle się czuje, a ja jestem jego telefonem zaufania. Między słowami wspomina o dziewczynie. Ciekawa jestem: jeśli mi opowiada to, co opowiada, to co opowiada jej? Weź zwolnienie, posiedź w domu, pogap się w niebo, które wcale nie jest letnie. Weź leki, organizm potrzebuje czasu, żeby się nimi nasycić. To może być nawet dobry pomysł. Ja mam tylko dobre pomysły. I jestem skromna, dopowiada.  

2: Zamierzam wstać jutro rano. Rano, o siódmej. Ma mówi, że wstaje o piątej trzydzieści, bo poranną kawę pije pół godziny.

3: Nie wiem, czy chcę wyglądać profesjonalnie, czy artystycznie. Artystycznie, myślę, spodnie w kwiaty i kremowa, mgiełkowa bluzka.   

4: W. zostawia mi ślady paznokci na skórze (kolec biodrowy przedni górny). Przywykam do momentów, w których widzi moje majtki i zamiast skóry dotyka koronki. Przywykam też do tego, że to nic nie znaczy.   

23:14, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lipca 2016

1: Herbata z mlekiem. Brakuje mi w tym smaku gęstości

2: Aż przełknęłaś ślinę. A jakby to nie była ślina. Ołł. W tym kierunku zmierzają moje myśli. Przynajmniej się już nie rumienię. Kiedy P. nie jest akurat związany, epatuje samoczością. Zawsze to jakaś lojalność z jego strony. 

3: Rano, od piątej pada. W mgławych chwilach po przebudzeniu wydaje mi się, że wybudziłam się ze snu, którego nie pamiętam. Mam wrażenie, że mógł mi się śnić Sz. I że to mogło być romantyczne. Byliśmy na pomoście nad morzem. Robiliśmy zdjęcia, zachodziło słońce i wiał wiatr. Cliche, myślę. Wcześniej byliśmy na statku, w podróży. Gorzkie gody, myślę.    

23:41, intymaty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2016

1: Powiedz, jest jakiś facet? W pracy, w bibliotece? Nie ma odważnych? Są, myślę, tyle że wariaci. To by ci dobrze zrobiło, tak sobie wyobraź w windzie, mówi P., taka byś była dla wszystkich uśmiechnięta. Aha.

2: Znowu słuchamy kawałków o kochaniu.

3: Przepraszam, moja siostra dzwoni, mam nadzieję, że z babcią nic się nie stało, mówi. Później słyszę, że babcia zmarła. Jezu, wczoraj miałem do niej zajechać, ale mama powiedziała, że nie trzeba. Chcesz, żebym już poszła? Pójdę już. Wyciera oczy. Chcę go przytulić, naprawdę chcę go przytulić tak zwyczajnie, po ludzku, ale jest we mnie taki opór przed poufałością inną niż słowa. Siedzi na podłodze i płacze, kiedy wychodzę.    

23:11, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lipca 2016

1: Rozmawiam z Endżi, jakbyśmy spędzały razem wieczór, jak dawniej. Umawiamy się na dwudziestą. Kiedy odkładam telefon, jest kilka minut po drugiej. Śmieje się, kiedy mówi: ja się teraz leczę psychiatrycznie. Jak dobrze ją taką słyszeć. Nie biorę pełnej dawki, zmniejszyłam ją sobie do połowy... Sama jestem swoim lekarzem... Wiesz, ja ci wyślę to, co mam w nadmiarze.

2: Miałam wrażenie, że masz mi za złe to, że robię te wszystkie rzeczy, o których myślę, że mnie rozwijają. Potrzebowałam twojej obecności, kilku smsów, nawet jeśli mówiłam, że nie chcę. Rozumiem. Chociaż, kiedy ja mówię, że nie chcę, to znaczy, że nie. A kiedy ja, mówi Endżi, mówię nie, to znaczy tak

3: Mówię, że to ostatnie rozmowy z P. uświadomiły mi nieprzystawalność milczenia do sytuacji. 

4: Rozmawiamy o wierze, o spowiadaniu. Z czego ty się chcesz spowiadać? Z dumy, z pychy, ze wszystkich też tak chcę, z ambicji. To nawet nie jest rozbuchane ego, tylko poczucie własnej wartości, które nie jest w naszej kulturze pozytywnie wartościowane. Wiem, kim jestem, wiem, ile to jest warte. 

5: Z myśli o P., mówię w końcu. Tak o nim myślisz, akurat o nim? Tego akurat nie rozumiem, dlaczego ty go tak lubisz. Normalnie tacy ludzie cię drażnią. To jest to przeniesienie. 

6: Budzę się z bólem głowy, starość, myślę, trzeba kłaść się spać o dwudziestej drugiej. 

7: Śni mi się, że chcę się wyspowiadać. Idę za starym księdzem boczną nawą, siadam na ławce pod ścianą, czekam na swoją kolej. Kościół jest neoklasycystyczny. Kiedy już mam podejść do kratki, ksiądz wychodzi i mówi, że teraz będzie ta pani, która przyszła ze środka kościoła. Zaniemawiam. Czuję w sobie sceptycyzm; że tak to ja nie chcę. W tym śnie jest wszystko, o czym wczoraj mówiłam.  

21:51, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 lipca 2016

1: Książka Łurii pachnie starą biblioteką z dzieciństwa, w której pani Halina paliła papierosy przy swoim biurku. Najmniej interesowały mnie tam regały z książkami dla dzieci i młodzieży. Najbardziej - słowniki, atlasy i leksykony, które pani Halina trzymała na półkach za sobą i wydawała poważnym osobom.

2: Śniła mi się dziś Endżi. Piszę do niej bez żalu. 

3: W pracy się emancypuję. Nie wychylam, nie chcę. Jestem zgodna, przytakuję. Bo myślę o czymś innym.

4: Układam Sacksa na stoliku z książkami do czytania.

5: Powiedziałam: skąd wiesz, że sam nie masz problemu. Powiedziałaś: może to ty masz problem. Inaczej to zapamiętałam. Wychodzę dziesięć minut później, słucham o tym po raz kolejny. Do mnie jako kogo on to mówi. Jeszcze zanim wyjdę, jest mi przykro, że nie można nic zrobić, żeby ktoś przestał kogoś kochać. Niektórych to rozwija. Niektórzy, nie wiedzieć czemu, stoją w miejscu, popełniają te same błędy. P, o niektóre miłości nie trzeba walczyć, mówię w drzwiach. 

6: Trussardi, Donna

22:38, intymaty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lipca 2016

1: Sprawdzam ćwiczenia z warsztatów, matko, jak groch o ścianę. Poprawność językowa nie istnieje. Wyczucia - bo o wyczucie tu chodzi - również brak. Gratuluję nam, Sz., straciliśmy kilka ładnych godzin, które ty mogłeś poświęcić na mówienie do mnie, a ja - na słuchanie ciebie.

2: Jestem jak ta Aleksandra z aspergerem, mówię do niego, nie odzywam się niepytana. Trochę takAle z nią robię postępy, mówi. Ostatnio nawet ze mnie zażartowała, całkiem zręcznie.

3: W ocenach jestem merytoryczna, mam nadzieję, że krytyka wychodzi mi konstruktywnie. Powściągam bycie ostrą. 

4: Paznokcie w kolorze Intensive Pink.  

23:22, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2016

1: Już kiedy wychodzę, mam takie wrażenie, że powinnam wrócić i powiedzieć coś, co skończy tę rozmowę. Ale wydaje mi się to teatralne. Niestety podejrzewam się o skłonność do dramatyzowania. Wychodzę i powinnam to zostawić za drzwiami, zamiast zabierać ze sobą.

2: Myślę, że kiedy emocje opadną, wrócicie do siebie. Jeśli do siebie wrócimy, to tylko w sytuacji, kiedy zaczniemy chodzić na terapię. Żeby chodzić na terapię dla par, trzeba najpierw ze sobą dojść do ładu. To ona by chodziła, ten psycholog miałby pełne ręce roboty. A skąd wiesz, że ty nie potrzebujesz psychologa, skąd masz pewność, że w tobie nie ma problemu? Z taką pewnością mówi o jej problemach. A jakie on czy ja mamy kompetencje, żeby wyrokować o czyimś życiu psychicznym? Feministka we mnie nie znosi, kiedy jakikolwiek facet w tak przykry sposób mówi o jakiejkolwiek kobiecie i nie uznaje deprecjonowania osoby na tle osobistych animozji. Feministka we mnie nie chciałaby oglądać na oczy faceta, który by tak źle o niej mówił, oczywiście, gdyby wiedziała, że mówi to, co mówi, ale przecież pewnych rzeczy można się spodziewać.

3: Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego inteligentni ludzie to sobie robią przy braku relacji innych niż przywiązanie. Bo jest ładna? Na niektórych zdjęciach jest. Bo w łóżku fajnie wychodzi? A od kiedy to wystarczy na dłużej niż początek? Jeśli problemem są rozbieżne wizje związku, żadna terapia nie pomoże.

4: Ale ty wiesz, że mówisz coś innego niż robisz…?

5: Uderza mnie, że mówił mi o niej od dwóch lat w różnych kontekstach. I nigdy nie powiedział nic dobrego. Jakby o dobrym się nie mówiło, bo jest oczywiste. To tak jak ze szczęśliwymi miłościami – nie mają historii. To za co ją kochasz, poprawiam to zdanie, co w niej kochasz? Teraz? Nie wiem. Ona kiedyś była inna. Ale nie ma żadnego kiedyś, jest tylko teraz. To, co się wydarza teraz.

6: Wiesz, P, myślę o tym, jak się skończyła, urwała właściwie, ta nasza rozmowa, twój monolog. Zauważyłeś to? Taki opór konwersacyjny wobec różnicy światopoglądowej. Albo prościej: wobec nieprzystawalności czyjegoś punktu widzenia. Cenna obserwacja. Piszę mu po powrocie.

7: Czuję, że dalej uderzasz do mnie, nie wiem, czy jestem w błędzie…??? (…) Tak to odebrałem. Stąd moje zdziwienie, bo niby zgadzasz się ze mną, a na koniec uważasz, że coś jest nie tak… Dziwnie to wyglądało…

8: To się nazywa nadinterpretacja, pojawia się wtedy, kiedy ludzie nie znają się na tyle, by być pewnym intencji drugiej strony. (…) Mam też takie poczucie, że nie mam prawa wypowiadać się o twoim życiu, dlatego robię to zdawkowo i później mamy takie kwiatki. Właśnie dlatego już skończę.

9: Nie ma czegoś takiego jak dobry, bo powszechny, punkt widzenia. Nie ma nawet czegoś takiego, jak jeden punkt widzenia. Jest twój, jej, mój, jej bliskich, twoich bliskich, ludzi, którzy was znają, ludzi, którzy patrzą z zewnątrz. Przyjmowanie, chociaż dostrzeganie, cudzej perspektywy sprawia, że jest się dobrym literaturoznawcą, ale w życiu jest zupełnie niepraktyczne. W życiu są erotemy: tak, nie. Inaczej się analizuje ludzi, którzy nie są z papieru.

10: Nie przypominam sobie, żebym powiedziała to, co on zrozumiał. Z pewnością mam tendencję do reagowania milczeniem. Wydaje mi się, że wcale nie chcesz rozmawiać, tylko mówić, P. I w ogóle nie przyjmujesz krytycznej wobec siebie optyki.

11: W tym momencie rozdźwięku, kiedy milczymy, mam wrażenie, że podświadomie sprawia mi ból – bo go nie rozumiem.

12: Zasypiam z tymi myślami. A później wraca do mnie to zdanie: Czuję, że dalej uderzasz do mnie, nie wiem, czy jestem w błędzie…???, któremu można przypisać inne znaczenie. Przychodzi mi to do głowy po tym, jak w międzyczasie kończę pierwszy tom dzienników Sontag, wybrzmiewający uwagami o frustrującym życiu seksualnym. To jest oczywiście podświadome, ale sens tego zdania da się sprowadzić do kolokwialnej wypowiedzi: czy ty mnie kokietujesz, zalecasz się, czegoś ode mnie chcesz? Czy on wie, że jest dla mnie atrakcyjny? Że mnie jakoś pociąga? Oczywiście, że bym chciała ciebie dla siebie. Te wszystkie przeniesienia i projekcje, które mam w głowie. Bo to istnieje tylko na poziomie wyobrażenia. 

13: Są takie momenty, w których iluzje P, które sobie w sobie stworzyłam opadają. Jak wtedy, kiedy tak źle o niej mówi. Albo wtedy, kiedy reaguje złością na to, co o nim mówię. Bo to była złość. Czasem jesteś tylko małym P, który jest taki biedny, a ona zawsze niedobra, kolejna ona, i potrzebuje słownych głasków: że tak, masz rację, jest po twojemu.

14: Dużo bym ci chciała powiedzieć, P, bo z daleka więcej widać, co naturalnie nie znaczy, że lepiej, ale liczy się możliwość przyjęcia innej perspektywy. Czy to kwestia dystansu, głębokości spojrzenia, refleksyjności, cynizmu? Głębokość mojego spojrzenia ma granice i z pewnością są tam płycizny. Dużo bym ci chciała powiedzieć, ale teraz boję się sensu tego zdania. Nadinterpretacji czułości, bezinteresowności, na którą mało kto jest gotowy. Bo czy można coś komuś dać i nic nie chcieć? Tym bardziej, że my się nie przyjaźnimy, P. Pracujemy ze sobą, tak o tym myślę, od dwóch lat spędzamy ze sobą godzinę czy dwie w tygodniu. I jesteśmy obcymi dla siebie ludźmi, którzy znają zapach swoich perfum. Taka praca.

15: Taka jestem odklejona od rzeczywistości, że to już nie tylko zastanawia, ale boli. To mnie zamyka jeszcze bardziej. Piszę to wszystko, bo nie jestem pewna tego, co mówię. Wiem, co myślę i co czuję, ale nie mam pewności, że jest to wyrażalne, że słowa ekwiwalentyzują myśli. Interpretacja, nadinterpretacja, misreading. Przemyślenie zamiast przeżycia. Przeintelektualizowanie. Potrzebuję zewnętrznego potwierdzenia, skąd mi się to wzięło?

16: Najgorsze jest to, że jestem przekonana, że to, co myślę o tym ich związku jest słuszne. Świadomość hipertroficznego ego. 

 

01:07, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona