...wypowiedziane nigdy... ... nie kradnij mi ich...
RSS
piątek, 24 czerwca 2016

1: Kremowa sukienka w kwiaty w odcieniach różu, turkusy na szyi, dekolt większy niż zwykle, nawet mi się to podoba. W holu spotykam ed. Ładnie pani wygląda, mówi. Ona też. Prowadzimy z Sz. warsztaty dla studentów. Sz. czuje się swobodnie, widać, że uczył. Studenci entuzjastyczni, zadziwiająco. 

2: Pan od okien i drzwi traktuje mnie jak rozkapryszoną panienkę. Bo ludzie z tych katalogów wybierają wszystko. Robi mi się tu reakcja awersyjna. Chcę wszystko na zamówienie. 

3: Ty zawsze taka jesteś, pyta P. Moje milczenie jest dla niego niezrozumiałe, dlatego usiłuje bawić nas oboje seksistowskimi uwagami. Wywołują one we mnie sardoniczny uśmiech na tle pytania: lepiej ci, jak sobie pogadasz? Z W. też nie rozmawiacie na tyle tematów, pyta dalej. Czasem mnie zaskakuje, jakie szczegóły z moich wypowiedzi on zapamiętuje - tylko te odnoszące się do normalnego życia.   

4: Później leżę na podłodze zalanej słońcem, raczej nieubrana, czytając dziennik młodej Susan Sontag. Wspaniała jest. 

5: Takie zdanie z Myśliwskiego: "Dla siebie cię będę kochać, nawet gdybyś nie istniał". 

6: Pod wieczór. Telefon. Myślę, że to Dżej. Ona. Już. Niespełna tydzień. Pakujemy w pokrowce czarne sukienki.  

23:38, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 czerwca 2016

1: Odbieram książki. Do nowotworowej Sontag wzięłam Pilcha, żeby poczytać o parkinsonie. Tak sobie myślę, że to wszystko zawodowo i co by tu poczytać dla samego czytania. Przychodzi mi do głowy Miłość w czasach zarazy.  

2: Przychodzi W. Opalony, bo z Włoch, w koszulce z kolorze przybrudzonego szafiru, ładnie mu. Jest, po dłuższym niewidzeniu, taki moment przywykania do siebie, które się odbywa w milczeniu. Tak mi się kojarzy: "Nie widziałam cię już od miesiąca. / I nic. Jestem może bledsza / Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca", Pawlikowska-Jasnorzewska, Pocałunki. Pocałunki mi się od jakiegoś czasu nie kojarzą.  

01:08, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 czerwca 2016

1: Podniesiesz to biodro, czy nie, pyta. Nie. Powiedz od razu, że po prostu lubisz, jak trzymam ręce na twoim tyłku. Lubię i tylko po to tu przychodzę, odpowiadam. Później: Masz oczy jak cyganka, mówi P. To mnie zastanawia, czy on ze wszystkimi tak. Wszak to nieprzyzwoicie. Ale potrafię sobie wyobrazić, że tak. 

2: Kiedy kończę czytać i wracam na swoje miejsce, Sz. siedzi na krześle obok i się uśmiecha, chwilę później nachyla się, żeby powiedzieć: no, widzisz, nie było tak źle. Dobrze też nie było, myślę, zawsze wiesz, kiedy nie było dobrze. Ale tego się spodziewałam; ostatnie rewelacje we własnym wykonaniu trudno by było pobić. I przez jeden moment mam ochotę oprzeć czoło na jego ramieniu z oddechem ulgi, że już po. Niedorzeczne, myślę. Ale myślę też, po raz któryś, że mogłabym się w nim – nawet nie zakochać, bo to takie duże słowo – zadurzyć, na chwilę i bardzo płytko. Ciekawe, czy później dalej moglibyśmy ze sobą pracować.

3: On to jest chyba w tobie zakochany, mówi wieczorem Pat. Co ty pleciesz, pytam. Tak na ciebie patrzył, jakby był. Chociaż nikomu tego nie opowiadaj. Za późno.

4: W pracy G. wścieka mnie tak niemiłosiernie, że aż mnie to dziwi. Że ambicjonalnie, emocjonalnie. Burza w szklance wody. Do chwili, w której pojawia się w mojej głowie pytanie: czy ta firma jest dla mnie ważna? I odpowiedź zmienia perspektywę.

5: Zamawiam książki. Na pocieszenie, na wypełnienie, na nowe mieszkanie. Dzienniki Susan Sontag, trochę mityczne, jeszcze w czasie studiów czytałam o oryginałach. O wielu rzeczach z tamtego okresu zapomniałam, ale one wracają. Cortazara Gra w klasy czaka na półce od ośmiu chyba lat. Miałam ją ze sobą tego lata, kiedy poznałyśmy się z Endżi. Jakoś w połowie studiów, już po Ukochanym; byłam wtedy natchniona, wchłaniałam w siebie książki i żyłam cytatami. Czasami mi jej brakuje. I bardzo o niej latem pamiętam. A przez resztę roku prawimy sobie kurtuazje. Intensywna przyjaźń nam się zakończyła jak namiętna miłość, wypaleniem.  

6: Sobota, trochę po południu. Dzwoni Dżej. Że mama z rakiem trzonu macicy, stadium III po operacji, bez nadziei. Nie próbuję jej pocieszać.

22:01, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 maja 2016

1: Kilka minut przed dziesiątą rano. A co ty taka jesteś, pyta P. Boli cię szyja? Nie wyspałaś się? Źle spałaś? Źle, bo sama? 

2: Zauważyłeś, że jest tak, że albo nie dzieje się nic, albo dzieje się wszystko? U mnie teraz dzieje się wszystko. Ale nic nie opowiadam.

3: Myślałem o tym, co powiedziałaś o tym portfolio. Mówi, że zrobi. Oczywiście, że mówi. Biznesowe portfolio. Z humanistki pierwszej wody staję się specjalistką budowania wizerunku. 

4: Rozjaśniam końcówki. Znów chcę mieć blond. 

22:40, intymaty
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 maja 2016

1: Nad ranem śni mi się W. Dawno mi się już nie śnił.

2: Yoga, deep stretch workout

21:31, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 maja 2016

1: Myślę o tym, co wiele lat temu powiedział Ukochany i co powtórzyłam w czasie pierwszej obrony. To mnie do dziś tworzy. Chciałabym się G. spotkać za rok o tej porze. 

2: Mówię o tym, że ciężko się z nią pracuje i że wypadałoby zakończyć jej umowę. I w tej chwil ona dzwoni, żeby mnie poinformować, że rezygnuje z pracy. 

3: Możesz działać globalnie albo lokalnie - na przyczepach. Ale to można tylko z tobą; normalnie trudno się tam dostać. To boli, pyta W. Boli, sam sobie odpowiada. Bywało bardziej. Biodrowo-lędźwiowy lewy boli, prawy niemal wcale. Chcesz wiedzieć, dlaczego? Wiem.

4: Romans w pracy, słabo, mówię. Zaraz słabo, mówi P., wyobraź sobie tylko seks w biurowej łazience - fajne macie łazienki? - który będziesz pamiętała przez dwa miesiące. Bo się tam nabawisz zakażenia dróg moczowych. Przewracam oczami, bo w tej chwili przypomina mi się fragment z Dyckiego chyba "i potrzebowałem kilka razy na dzień zmieniać / wodę dla kwiatka odkąd trafił do moich rąk".

5: Jesteś wierząca, pyta W. Mam taką potrzebę, żeby wierzyć, nie mam potrzeby instytucjonalizowania. Raczej chodzi o transcendencję. Ale ty jesteś naukowcem, jak możesz wierzyć w te opowieści? Ty nie wierzysz? Jeśli coś tam gdzieś jest, to nie jest to Bóg. My się boimy nie wierzyć, bo tak nas nauczono. Profesor Religa w ostatnim wywiadzie, kiedy sam był już u kresu, powiedział, że tam nic nie ma. Dlaczego o tym rozmawiamy, wpadł ci w ręce Nietzsche czy zmarł ci pacjent? To nie to, sam nie wiem.

6: Dzień wcześniej P. pyta mnie, czy byłam w kościele na Matki Boskiej Zielnej. On chodzi tam z długowłosą. A w międzyczasie uprawiają niechrześcijańską, bo nieślubną, miłość i po chrześcijańsku unieważniają małżeństwa. Szanuję nawet hipokryzję. Szczególnie, że mam względem spraw ostatecznych ambiwalentne odczucia.

7: Mam w sobie jakieś - z braku innego słowa - przekonanie, że będzie dobrze. A przecież będzie tylko to, co będzie. To tak, jakby był we mnie tylko lód, a łez jakby nie było.  

8: Pachną konwalie.

9: To teraz zobaczymy, jak słowny jest Ław.   

23:12, intymaty
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 maja 2016

1: Wieczór. Dzwoni Sz. Oddzwaniam. Dzwoniłeś, stało się coś, słucham cię. A musiało się coś stać, żebym dzwonił? Ja się teraz spodziewam tylko złych wieści. Może chciałem zapytać, jak minął długi weekend. Nie za dobrze. I to by było tyle na ten temat. To porozmawiajmy o pracy. On pali kolejne papierosy, ja piję herbatę. Zajmuje nam to godzinę. Masz już swoją wiosnę, mówi. Nudno będzie, jak już wcale nie będziesz przychodziła do biura. Miło było porozmawiać. Jak zawsze.

2: Wyrwana jestem z kontekstu bardziej niż zwykle. Do późnego popołudnia byłam przekonana, że jest czwartek.  

21:58, intymaty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2016

1:  Co ty taki radosny jesteś? Bo niewyspany, mówi P. Po nim od razu widać, że był wielki powrót po wielkim rozstaniu. Skłonność do dramatyzowania też widać.  

2: Ław., w końcu rozumiem, w czym tkwi sekret tego, jak zjednuje sobie ludzi.  

3: W niedzielę pan od fizyki urządza sobie powrót do mojego życia. Zachowuję dystans i mówię, że albo zapominamy, co było i robimy krok do przodu, albo zostajemy z obustronnym fochem. Mam wrażenie, że zawsze było tak, że to on mnie bardziej potrzebował. Trudna ta przyjaźń, może nawet nie do końca warta zachodu.

21:00, intymaty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2016

1: Na teoretycznych aspektach grafiki komputerowej czuję się jak humanistka, przed którą rozpościerają się logarytmy, wielomiany i macierze. Niedorzecznie. Odpuszczam natenczas. 

2: Na wiosnę pachnę La Vie Est Belle, słodko, wanilia. Kojarzy mi się z zimą i z P. P. mi się w ogóle kojarzy. Kompulsywne to takie.

3: Sobota, wieczór. Dzwoni Szczepan. Siedzę jeszcze na wykładzie, wyobrażasz sobie - w tym wieku? Moja wyobraźnia nie jest aż tak bujna, stwierdza. Półtorej godziny później zaczynamy godzinną pogawędkę. Będę już kończył, dzieciaku, mówi. Dwudziesta pierwsza z minutami, jestem niemal nieprzytomna, a po setce ketonalu głowa wciąż boli. 

4: Ław. nadal wzbudza we mnie inspiracje. Ambicjonalne. Bardziej jest inspirujący niż aw.  

5: Ty na swojego szefa krzyczysz, co za czasy, mówi rano Nat. Trochę po południu mój szef pisze mi w smsie (!): Nie dodałem dziś podczas rozmowy żebyś się nie przejmowała takimi sytuacjami. I kilka innych słów w stylu supportive, z uwagą, że to nie kurtuazja.  

 

22:32, intymaty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 marca 2016

1: Brakuje mi twojej obecności, wiesz, Em. Piszesz w momencie, gdy ja już zaczynam godzić się, że ciebie w moim życiu nie ma, przynajmniej na razie, kiedy jesteś taka zajęta. Zupełnie nie spodziewałem się, że możesz do mnie napisać teraz (...). Tylko że ja taka zajęta będę przez kolejne trzy lata, ale to nie znaczy, że o tobie nie myślę. A myślę na przykład w czasie wykładu z terapii dla laryngektomowanych

2: Z Tobą jednym, listy Pawlikowskiej do trzeciego męża. Czuła, życiowa proza. Po stu stronach myślę, że jednak irytująca. 

21:36, intymaty
Link Dodaj komentarz »
Archiwum
Zakładki:
Opowiedz mi swoją historię: intymaty@gazeta.pl
On
Ona